Cichutko urodziła, chciała oddać swoją córeczkę – historia Lilki, studentki z Warszawy, której życie…

Jestem położną już od wielu lat, mam za sobą wiele różnych doświadczeń, zarówno przyjemnych, jak i trudnych. Zazwyczaj personel medyczny nie wtrąca się w sprawy osobiste kobiet rodzących i ich bliskich, ale niedawno sytuacja wymagała mojej interwencji. Pomagałam młodej studentce, która właśnie urodziła zdrową córeczkę, a zaraz po porodzie zadeklarowała, że chce ją oddać.

Dziewczyna miała na imię Bogusia. Do szpitala przyjęliśmy ją w późnej fazie ciąży. Przez pełne dziewięć miesięcy nie zgłaszała się na żadne kontrolne wizyty lekarskie. Nie odpowiadała na moje pytania, dlaczego tak postąpiła. Tuż przed porodem nie było czasu na rozmowy.

Bogusia urodziła córkę spokojnie, bez komplikacji, pod każdym względem wzorowo znacznie łatwiej niż kobiety, które uczęszczają na zajęcia w szkole rodzenia. Ledwie cichutko jęczała podczas skurczów, wykonywała wszystkie polecenia, a sam poród przebiegł sprawnie. Gdy trzymałam dziewczynkę na rękach, gdy płakała donośnie, Bogusia popatrzyła na nią, również się rozpłakała. Łzy spływały jej po policzkach, więc powiedziałam, że mała jest zdrowa i możemy się cieszyć, bo to prawdziwe szczęście mieć takie dziecko.

Już na oddziale Bogusia powiedziała wprost, że chce oddać córkę do adopcji. Prosiła, by powiadomić odpowiednie służby.

Cały zespół próbował ją przekonać, aby przemyślała swoją decyzję, bo być może działa impulsywnie. Młoda matka nie chciała jednak przystawić córeczki do piersi i prosiła, żeby zostawić ją samą.

Dziewczynka zachowywała się inaczej niż inne noworodki nie chciała jeść mleka modyfikowanego, ale z wyraźnym apetytem otwierała usta na zapach mleka mamy, niecierpliwie szukając piersi, której nie mogła znaleźć…

Zaczęła tracić na wadze. Podczas kolejnej nocnej zmiany wzięłam ją do Bogusi, mimo że wszyscy odradzali mi tę decyzję. Wyjaśniłam matce, że jej postępowanie może zaszkodzić dziecku, i niemal jej nakazałam, żeby choć raz przystawiła córkę do piersi. Gdy Bogusia to zrobiła, dziewczynka rzuciła się z zapałem do ssania mleka, a ja pod pretekstem pilnych obowiązków wyszłam i zostawiłam je same.

Kiedy wróciłam po pół godzinie, obie spały spokojnie, a Bogusia tuliła swoją córeczkę do siebie z ogromną czułością. Niedługo później wyszła z dzieckiem na korytarz i usiadła obok mojego biurka, żeby porozmawiać.

Opowiedziała mi, że ojciec jej córki, pan Marek Wilczyński, jest znanym przedsiębiorcą w Poznaniu. Okazało się, że jest żonaty. Kiedy dowiedział się o ciąży, naciskał na aborcję, ale Bogusia zdecydowała się rodzić. Ostatecznie Marek powiedział wszystko swojej żonie, ona pogodziła się z jego winą, a następnie obwiniała Bogusię i kategorycznie domagała się, by oddała dziecko do adopcji. Nie pomogły ani groźby, ani obietnice pieniędzy, potem Marek wyjechał z Poznania na dłuższy czas, a jego żona naciskała coraz bardziej.

Gdy Bogusia skończyła opowiadać, spojrzała na mnie bez wstydu i powiedziała:
Chciałabym zatrzymać córeczkę, ale nie wiem, jak poradzę sobie z nią w akademiku i bez żadnego grosza…

Słysząc to, wsparłam ją i dodałam otuchy. Nasz ordynator, pan doktor Michał Nowacki, ma rozległe znajomości w Poznaniu, więc bez większego problemu nawiązaliśmy kontakt z panem Markiem. Ku naszemu zdziwieniu, Marek nie unikał rozmowy, przyjechał do szpitala kilka godzin później, razem omówili wszystkie sprawy związane z przyszłością Bogusi i dziewczynki. Okazał się bardziej odpowiedzialny, niż oczekiwaliśmy.

Po wyjściu ze szpitala Bogusia wynajęła dwupokojowe mieszkanie w centrum Poznania, za które Marek opłacił z góry czynsz na cały rok przelał jej 24 000 złotych, a także dał większą sumę na życie i zadeklarował wsparcie w przyszłości. Chyba odezwało się w nim sumienie i zrozumiał, że jest ojcem i musi się troszczyć o swoje dziecko.

Nie wiem, jak dalej potoczą się losy Bogusi i jej córki, ale mam nadzieję, że stworzą razem dom pełen ciepła. Głęboko wierzę, że dziewczynka wyrośnie na wspaniałą kobietę.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

17 − osiem =

Cichutko urodziła, chciała oddać swoją córeczkę – historia Lilki, studentki z Warszawy, której życie…