Siedzę właśnie po pracy, już miałam wychodzić, gdy do mojego gabinetu wpada sekretarka:
Pani Elżbieto, do pani przyszła jakaś dziewczyna. Mówi, że to prywatna sprawa.
Wpuść ją, niech wejdzie.
Do środka weszła niska, kręcona dziewczyna w krótkiej spódniczce.
Dzień dobry, nazywam się Bożena. Chciałabym pani coś zaproponować.
Dzień dobry, Bożeno, a cóż to za propozycja? Chyba się nie znamy
Z panią nie, ale za to znam dobrze pani męża, Konrada. O proszę.
Dziewczyna podeszła do biurka i położyła tam kartkę. Podniosłam ją i zaczęłam czytać.
Bożena Jankowska, ciąża 5-6 tygodni
Co to jest? O co tu w ogóle chodzi Po co mi to pokazujesz?!
A o co tu pytać. Jestem w ciąży z pani mężem.
Patrzę na nią kompletnie zaskoczona. Co za newsy!
I czego ode mnie chcesz? Gratulacji?
Nie. Chcę pieniędzy. Jeśli pani zależy na mężu
Za co te pieniądze, przepraszam?
Robię aborcję, znikam z życia pana Konrada. On nawet nie wie, że jestem w ciąży, przyszłam najpierw do pani. Jak odmówisz odejdzie do mnie, bo pani przecież nie może mieć dzieci, wiem wszystko o was. No więc?
Przetrawienie tego, co usłyszałam, zajęło mi chwilę.
Ile chcesz za swoje milczenie?
Trzy miliony złotych. Dla was to drobne. Mąż zostaje, razem się zestarzejecie
Co za szlachetność Dziękuję za tę szansę! Zostaw mi numer, pomyślę i się odezwę.
Tylko proszę się nie ociągać, bo czas goni żebym zdążyła przerwać ciążę
Bożena zapisała numer na kartce i spokojnie wyszła.
Pani Elżbieto, już pani wychodzi? Sprzątaczka czeka
Złożyłam kartkę i włożyłam do torebki.
Tak, już wychodzę. Do jutra, Marto!
Wsiadłam do samochodu i przez całą drogę do domu myślałam: co to było?! Kto to ta Bożena? Serio Konrad zrobił z nią dziecko?
W domu jeszcze raz wczytałam się w kartkę. Muszę to przemyśleć, zaraz mąż wróci
Kochanie, jestem! Ale tu pachnie!
Wejdź, sam się przekonasz
Konrad, zacierając ręce, wszedł do kuchni. Siedziałam oparta, noga na nogę i gapiłam się na niego.
Co? Dlaczego tak na mnie patrzysz, aż mi się niedobrze robi
Konradzie, znasz Bożenę Jankowską?
To pracownica firmy, z którą współpracuję. A co?
A to, że jest z tobą w ciąży. Proszę, przeczytaj.
Konrad z niedowierzaniem wziął kartkę ze stołu, przeskanował tekst.
To niemożliwe Przecież nic między nami nie było. Jak to możliwe?
Ty mi powiedz. Żąda ode mnie trzech milionów w zamian za aborcję, bo inaczej odejdziesz do niej. Tak twierdzi.
Nie pojmuję Skąd ona takie rzeczy wymyśla? Ela, przysięgam ci na moje stare bryki, że nic nie wiem i nie rozumiem Totalne bzdury.
Właśnie tak pomyślałam. Nie że jesteś święty Ale potrafię rozpoznać, kiedy ktoś kłamie. Chciała łatwy hajs wyłudzić.
Możesz mnie sprawdzić na wszystkie sposoby, nie mam nic do ukrycia. Kompletnie idiotyczne bajki! Poza tobą nie interesuje mnie nikt, wiesz o tym.
Dobra, rozumiem. Chodź jeść.
Następnego dnia zadzwoniłam pod numer, który zostawiła Bożena i zaprosiłam ją do siebie. Przybiegła pół godziny później.
Słuchaj, Bożeno. Konrad nie może być ojcem tego dziecka, wierzę mu. Szybka kasa nie wyszła. Możesz śmiało robić aborcję.
Dziwna pani Tak ślepo pan mężowi ufa? Jest pani aż tak pewna siebie? Lustra pani nie ma? Czterdzieści lat, halo! Są młodsze, ładniejsze
Jeszcze coś?
Tak. Chętnie pani to dziecko sprzedam. Może pani zrobić wszystkie badania, ojciec to Konrad. Jestem pewna na sto procent.
Ale przecież nic z tobą nie miał? Jak to możliwe?
Dobra, powiem prawdę. Półtora miesiąca temu mieliśmy integrację. Tam poznałam Konrada.
Chwilę wcześniej wspólny znajomy opowiedział mi, że Konrad jest żonaty z bogatą kobietą, która nie może mieć dzieci, nawet przez surogatkę. A dziecko – wiadomo, każdy by chciał.
Idealny cel na szybki zarobek. Próbowałam go poderwać, ale nie wykazywał żadnego zainteresowania. A zwykle faceci rzucają się na mnie jak psy na kiełbasę.
Młoda, ładna, w dobrej formie. Więc postanowiłam inaczej. Siostra farmaceutka dała mi proszek. Po nim człowiek traci pamięć, jest jakby nie do końca sobą.
Dodałam mu go do drinka, zawsze mam trochę przy sobie. Potem zabrałam go do siebie. Był posłuszny, zupełnie nie wiedział, co się dzieje.
Miałam akurat owulację. Teraz jestem w ciąży. Konrad niczego nie pamięta. Tak, to możliwe, jestem tego pewna. Mam nawet nagranie.
Położyła telefon przed moim nosem, puściła filmik. Konrad, bez ubrania, z nieobecnym wzrokiem, leży na łóżku, zupełnie bierny.
Aborcja dla mnie to drobiazg, zdrowie mam końskie. Ale ja lubię pieniądze, zwłaszcza łatwe. Wątpię, że zgłosi mnie pani na policję, za wysoko pani stoi, nikt nie chce afery.
Myślałam, że pani przystanie na moją propozycję. Ale nie, trudno. Mogę urodzić, oddać dziecko pani. Obiecuję chodzić do lekarza, zdrowo się odżywiać i wszystko, co trzeba. Trzy miliony złotych i dziecko pani.
Byłam totalnie w szoku. Co tu się w ogóle dzieje?!
Bożeno, brak mi słów. Miejsce dla ciebie jest w więzieniu, jesteś zwykłą oszustką!
A co mam robić! Wszystkie chwyty dozwolone, żeby zarobić Mam ogromny dług, więc muszę się ratować. Bogatego sponsora znalazłam, ale umarł nagle.
Pani Elżbieto, nie denerwuj się. Pomyśl. Zadzwonię za trzy dni.
Bożena wyszła, a ja walnęłam szklankę wody, już mnie głowa bolała. Jaka historia
Wieczorem opowiedziałam wszystko Konradowi. Był w takim szoku jak ja.
Zrobili ze mnie ofiarę Pozwy jej nie odpuszczę
Konrad, teraz tak się dzieje Popatrz na to inaczej. Przeczytałam, że można zrobić test DNA już po siódmym tygodniu ciąży matki.
Sprawdźmy, czy to na pewno twoje dziecko. I jeszcze oboje zawsze chcieliśmy własne. Nie było nam dane
Z domu dziecka nie rozważaliśmy. A tu, jeśli to twój syn, to gotowe już dziecko. Owszem, powstało w okropny sposób, ale może to nasz los? Może tak miało być, byśmy uratowali i dziecko i siebie przed bezdzietnością? Pomyśl o tym.
O matko, jeszcze jej podziękuj Daj spokój! Nie będziemy jej płacić! Niech zrobi aborcję i daje nam spokój!
Konrad zdenerwowany wyszedł z pokoju.
A ja wróciłam myślami dziesięć lat wstecz
Studiowaliśmy razem z Konradem na jednej uczelni. Miłość od pierwszego wejrzenia to było to.
Ślub, wynajmowane mieszkanie. Po studiach szybko zrobiłam karierę. Wujek pomógł mi założyć firmę, dał na start.
Kiedy poszło mi dobrze, oddałam mu wszystko z nawiązką. Konrad otworzył własny sklep, ja rozwijałam swoją firmę. Mieliśmy wszystko, prócz dzieci.
Pewnego wieczoru szliśmy z restauracji pieszo. Ciepła noc, chcieliśmy pospacerować.
Napadli nas pijani chłopaki, jeden rzucił się z nożem na Konrada, a ja zasłoniłam go sobą i dostałam nożem w brzuch.
Lekarze walczyli o moje życie. Uratowali, ale nie mogłam już mieć dzieci, usunięto mi macicę i jajniki. To był cios. Nigdy nie zostanę mamą
Konrad był przy mnie, zawsze mnie pocieszał, czuł się winny. Wolał sam oberwać. Z czasem chodziłam czasem do kościoła, modliłam się za bliskich, dawałam na tacę.
Pamiętam, jak wtedy dałam pieniążek staruszce przy kościele.
Dziękuję, dziewczyno, widzę, że troska cię zżera. Nie martw się tak szepnęła.
Babciu, wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że nigdy nie będę mieć dziecka Trudno z tym pogodzić
Oj, sama bezdzietna Ale będziesz miała dziecko. I to w bardzo niezwykły sposób
Westchnęłam i poszłam dalej. Co stara może wiedzieć, pomyślałam.
Po jakimś czasie pogodziłam się z losem, wpadłam w wir pracy. Z Konradem byliśmy jeszcze bliżej. I nagle taka sprawa.
Namówiłam Konrada, żeby oddał krew, zrobiliśmy test DNA, Bożena też, w dziewiątym tygodniu ciąży. Wynik Konrad jest ojcem.
No i co, przekonała się pani, że nie kłamałam? To jak, kupujecie dziecko? uśmiechnęła się złośliwie.
Powiem ci tak. Gdybym chciała, dość łatwo znaleźć surogatkę za dużo mniejszą sumę.
Nigdy tego nie planowaliśmy. Ale skoro już tak się stało, weźmiemy dziecko. Zapłacimy półtora miliona i ani grosza więcej.
Ty dostajesz pieniądze, my dziecko. Wszystko zgodnie z dokumentami.
Trzy miliony mówiłam, nie ma mowy o negocjacjach!
Teraz my ustalamy zasady. Nie pasuje nie dostaniesz ani grosza. Powinnaś się cieszyć, że nie zgłaszamy tego na policję. Jesteśmy dobrzy
***
Konrad, dogadałam się z nią. Będziemy mieć dziecko.
Elu, po co nam to Jeszcze jej tyle płacić
Może to los nam kładzie taki dar, powinniśmy przyjąć
Całą ciążę Bożena chodziła do lekarza, robiła badania, dbała o siebie. W terminie urodził się silny, zdrowy chłopczyk.
Bożena zrzekła się praw, Konrad jako ojciec zabrał syna. Formalności za nami. Bożena z kasą zniknęła z naszego życia. Wszyscy wiedzieli, że była surogatka.
Dzięki, że urodziłaś mojego męża dziecko rzuciłam na koniec.
A chłopczyk, mały Alek, zamieszkał w naszym domu.
Konrad, patrz, jaki do ciebie podobny
Myślisz? Ja tam się nie znam Ale chyba masz rację, przystojny jak ja
Pamiętasz tę staruszkę spod kościoła? Mówiła, że będę mieć dziecko w niezwykły sposób I proszę.
Patrzyliśmy z Konradem na synka. Nie wiedzieliśmy, co będzie dalej, ale byliśmy wtedy bardzo szczęśliwi
Czasem los spełnia prośby bardzo przewrotnie
***
Kilka miesięcy później w Wiadomościach usłyszałam, że znaleziono martwą Bożenę Jankowską w jej mieszkaniu. Okoliczności śmierci są wyjaśniane. Dziewczyna się przeliczyłaŚcisnęło mnie w żołądku, kiedy zobaczyłam zdjęcie Bożeny na ekranie. Nagle zrobiło mi się jej żal taka młoda, pogubiona, uciekająca przed odpowiedzialnością i losem, który sama wybrała. Przez chwilę pomyślałam o Alku jaką będzie miał przyszłość, czy kiedyś zapyta o swoją biologiczną matkę. Czy będę umiała odpowiedzieć?
Zamknęłam oczy i poczułam ciepłą dłoń Konrada na ramieniu. Mały rozesłał wokół nas swój niemowlęcy zapach, spał spokojnie w kołysce, nieświadomy burzy, którą wywołały jego narodziny. Wtedy coś zrozumiałam. To, jak pojawił się w naszym życiu, nie miało już znaczenia. Był tu, potrzebował nas, a my My po prostu byliśmy jego rodziną. Niezwykłą, zaskakującą, posklejaną z kawałków cudzego i własnego cierpienia. Ale prawdziwą.
Pocałowałam Konrada w policzek i szepnęłam:
Teraz jesteśmy całością. I nikt, ani nic nam tego nie odbierze.
Za oknem świeciły latarnie, a w środku naszego domu zapanował spokój taki, jakiego nie czułam od lat. Los bywa okrutny, przypadki brutalne ale czasem, gdy się najmniej spodziewasz, daje ci w prezencie coś, co leczy nawet najbardziej podziurawione serce. Oparłam się o Konrada, patrząc na synka i pomyślałam, że życie przecież toczy się dalej. Śmielej, mocniej, piękniej bo wreszcie naprawdę byliśmy rodziną.
A reszta? Przestała mieć znaczenie.





