Beata i Radek byli małżeństwem, które praktycznie nigdy się nie kłóciło. Sprawy zaczęły się zmieniać, kiedy córka poszła do szkoły.

Beata i Radek byli małżeństwem, które praktycznie nigdy się nie kłóciło. Kochali się, szanowali i wspierali na każdym poziomie życia. Nie mogli zrozumieć, dlaczego inne pary się kłócą. ich stosunki nie uległy zmianie nawet po tym, jak na świecie pojawiła się Marta. Inne pary ciągle miały jakieś problemy, nie umiały się dogadać a oni nadal trwali w pokoju. Dzielili się obowiązkami, pracowali i wychowywali córeczkę. I wszystko było pięknie do momentu, kiedy ich córka poszła do szkoły.

W pierwszej klasie jeszcze wszystko szło jak po maśle. Marta świetnie dawała sobie radę i praktycznie nie potrzebowała pomocy rodziców przy zadaniach domowych. W drugiej klasie zaczęły się problemy. Rodzice zaczęli odnosić wrażenie, że zadania domowe są za trudne dla takich dzieci i cieszyli się ze swojego wykształcenia, bo mogli dziecku pomóc. Marta nie była już w stanie sama odrabiać lekcji. Beata i Radek doszli do wniosku, że zapiszą ją na dodatkowe zajęcia. Nie mieli pojęcia, że w większej grupie ich córka jest bardzo nieśmiała i nie pytała nigdy nauczyciela o to, czego nie rozumiała. Doszło do tego, że rodzice ciągle musieli pomagać Marcie w lekcjach.

Zadania zadawane przez nauczycieli stawały się coraz trudniejsze.

– To zadania dla dzieci czy dla rodziców?! – oburzał się Radek.

– To już przesada! Jak dzieci mają sobie z tym poradzić? – denerwowała się Beata.

Rodzice zaczęli być zmęczeni i rozdrażnieni. Rano jechali do pracy, po drodze wysadzając dziecko pod szkołą, później wracali i zabierali córkę do domu. Wykonywali swoje domowe obowiązki a później musieli się uczyć razem z córką. Na domiar tego w szkole ciągle były jakieś zebrania. W końcu zaczęli się sprzeczać o to, kto będzie na nie chodził.

– Teraz ty idziesz. – oświadczyła Beata.

– Czemu ja? – nie zgadzał się Radek.

– Bo ostatnio ja byłam! – powiedziała dobitnie Beata.

– Idź jeszcze dzisiaj. Ja pójdę na następne dwie. – prosił Radek.

– Nie ma mowy. Ty idź a ja zrobię obiad. – zakończyła rozmowę Beata.

– Nie sądziłem, że dojdzie do tego, że po tylu latach życia bez sprzeczek, będziemy się kłócić o zebrania w szkole. Idź Beata po karty. – powiedział Radek.

– Za godzinę jest zebranie a ty chcesz grać w karty? – zdziwiła się Beata.

– Tak, gramy. Kto przegra, ten idzie na wywiadówkę.- odpowiedział Radek.

Stanęło na tym, że poszła Beata. Była zła ale i pełna podziwu dla męża. Wymyślił sposób, żeby uniknąć następnych kłótni. Do końca nauki Marty rodzice grali w karty przed każdym zebraniem. W domu nie było już żadnych sprzeczek a Radek i Beata byli dumni zarówno z osiągnięć córki, jak i z tego, że potrafili rozwiązywać swoje problemy bez awantur.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

3 × pięć =

Beata i Radek byli małżeństwem, które praktycznie nigdy się nie kłóciło. Sprawy zaczęły się zmieniać, kiedy córka poszła do szkoły.