– Będę wychowywać swoje dzieci tak jak chcę, a Ty się nie wtrącaj ze swoimi radami!

Dariusz ożenił się 4 lata temu. Najpierw z żoną wynajmowali mieszkanie, a potem zdecydowali się na kredyt hipoteczny i zakup własnego lokum. Nie myśleli jeszcze o dzieciach, ponieważ nie mają jeszcze nawet 30-tki i na początku woleliby ustabilizować swoją sytuację życiową.

Dariusz chciałby powiększyć rodzinę za jakieś 5 lat, kiedy osiągnie już jakąś pozycję w świecie zawodowym i będzie dobrze zarabiał. Teraz wolałby także pocieszyć się życiem z ukochaną. Co więcej, mają teraz kredyt hipoteczny na głowie, a dziecko to wydatki, więc na pewno byłoby im wtedy znacznie ciężej. Poza tym w rodzinie ma przykład tego, że wczesne decydowanie się na dziecko nie jest zbyt rozsądne. Tym przykładem jest jego młodszy brat.

Adam musiał się ożenić zaraz po zawodówce, bo ze swoją dziewczyną zaliczyli wpadkę. Potem na świat przyszło ich dziecko. Żyli ze sobą rok, albo dwa, a potem złożyli pozew o rozwód. W wieku 23 lat  był już rozwodnikiem, który musi płacić alimenty i ma opiekę naprzemienną nad dzieckiem. Nie skończył żadnych studiów, niczego się nie dorobił, a wszystko, co udało mu się zarobić, przeznaczał na alimenty i swoje podstawowe potrzeby. 

Oczywiście Adam ciągle prosi o pomoc finansową swoich rodziców i żyje u nich kątem, bo nie stać go nawet na wynajem. Rodzice w związku z tym, że mają już wnuka, oddają swojemu młodszemu synowi wszystko, aby ten mógł zapewnić im wnukowi to, co dobre. Dariusza to niezwykle denerwuje, a jeszcze bardziej irytuje go to, że ciągle nakłaniają go do zmiany zdania na temat momentu zdecydowania się na posiadanie dziecka. 

Widzisz, Adam jest już tatą i to powinien być najważniejsze cel w życiu każdego człowieka – dzieci! Co da Ci kariera? Poczekaj no, aż żona Ci się postarzeje i nie będzie mogła zajść w ciążę. No i co wtedy zrobicie? – powtarzała mu mama.

Faktem jest za to niestety, że Adama trudno nazwać dobrym ojcem. Traktuje on swojego syna tak, jakby był błędem jego młodości. Nie ma do niego cierpliwości, krzyczy na niego, a ostatnio nawet dał mu kilka razy klapsa, kiedy mały u niego był. Czasami zdarzyło mu się uderzyć chłopca tak mocno, że miał siniaki. Dariusz próbował interweniować, ale wtedy zwykle słyszał, że ma się nie wtrącać.

– W ogóle nie mogę ingerować w wychowanie bratanka, ale za to powinienem dawać pieniądze na jego utrzymanie. Niezbyt to wszystko sprawiedliwe. Biologiczna matka dziecka wcale nie jest lepsza – coraz częściej pije, bije chłopca i pozbywa się go z domu tak często, jak to tylko możliwe. A jak ona karmi dziecko! Trzebaby zadzwonić do opieki społecznej, bo ona wręcz wpycha mu to jedzenie na siłę, chociaż trzeba przyznać, że Adam w tym wcale nie jest lepszy.  Próbowałem mu wytłumaczyć, że tak nie można i chłopiec sam powinien się w tym wieku już nauczyć jeść, ale moje słowa nic nie dają – Dariusz rozkłada ręce.

Matka zawsze broni młodszego brata i twierdzi, że Dariusz ma się nie wtrącać, bo Adam jest dobrym ojcem i wie, jak odpowiednio traktować swojego syna. Wkrótce jednak konflikt rodzinny wybuchł z nową energią.

Pewnego razu matka wyprawiła imieniny. Nakryła do stołu i zaprosiła wszystkich swoich bliskich. Bratanek Dariusza siedział w ramionach ojca. Chłopiec był chory – widać to nawet po jego zachowaniu. Kaszlał, dławił się, smarkał, a brat i tak zmuszał go do jedzenia. Wszystko wypadało na talerz, a Adam z powrotem wpychał mu to do ust. Wszyscy goście byli zmuszeni na to patrzeć, chociaż to wcale nie był przyjemny widok. Chłopiec w takim stanie nie mógł mieć apetytu, ale to nic dziwnego. To jest zrozumiałe nawet dla głupca! Kiedy Dariusz zwrócił mu wtedy uwagę, brat przy gościach warknął:

– Będą swoje dziecko wychowywał tak, jak chcę, a Ty mi się nie wtrącaj tutaj ze swoimi złotymi radami! Też mi ekspert od rodzicielstwa! Ty, bezdzietny impotencie nie rozumiesz, jak to jest mieć dziecko.

Matka w tym czasie siedziała przy stole i udawała, że nic się nie dzieje i niczego nie słyszy. Dariusz wraz z mężem wstali od stołu, pożegnali się i wyszli. Potem okazało się, że rodzice się na nich obrazili. Stwierdzili, że tą awanturą zrujnowali taty urodziny swoim skandalem.

– Dlaczego miałabym milczeć i patrząc na to, jak brat znęca się nad dzieckiem? Po tym incydencie moi teściowie nie chcą komunikować się z moimi rodzicami i zaraz po nas wyszli. Radzą mi, żebym skontaktował się z opieką społeczną, ale nie chcę tego jeszcze robić – mówi Dariusz.

Nie chce też zwracać się do innych władz. Szkoda mi bratanka – w sierocińcu wcale nie będzie mu lepiej. Lepiej z takim ojcem, niż w obcej placówce, przynajmniej on tak uważa. Co robić, on naprawdę nie wie, bo teraz nie jest w ogóle dopuszczany do chłopca.

Co byście zrobili na jego miejscu?

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzy × dwa =

– Będę wychowywać swoje dzieci tak jak chcę, a Ty się nie wtrącaj ze swoimi radami!