Żaneta po raz pierwszy przyszła do pracy bez makijażu. Wszyscy pytali ją, co się stało, ale ona milczała. Nie chciała rozmawiać z nikim – od razu po pracy pobiegła do domu.
Zawsze wracała do domu wcześniej niż mąż. Przed jego powrotem gotowała kolację i sprzątała, ale tym razem przyszła i położyła się odpocząć. Mąż wrócił, w domu była cisza, a jedzenie nie pachniało.
– Kochanie, co się stało? – zapytał mąż Żanety.
– Ty podły człowieku! Nie mam ochoty z tobą rozmawiać.
– Nic nie rozumiem!
– Więc tak o mnie myślisz? Że jestem złą histeryczką, nieukiem prowincjonalnym? Tak wczoraj mówiłeś o mnie swojej mamie?
Mąż był zszokowany. Naprawdę tak mówił o żonie, gdy rozmawiał z mamą przez telefon.
– Żanetko, wybacz mi, nie myślę o tobie w ten sposób. Słowo honoru! Po prostu nie miałem nastroju, przecież wiesz, że się kłóciliśmy wczoraj wieczorem. Byłem zły, mówiłem, co mi ślina na język przyniosła, bez zastanowienia.
– Byłeś tak zajęty rozmową z mamusią, że nawet mnie nie zauważyłeś. Twoje słowa bardzo mnie zraniły. Nie mogę dłużej być z tobą!
– Przepraszam!
– Nie, nawet nie próbuj zbliżać się do mnie. Nie wierzę ci już ani jedno słowo. Idź do swojej mądrej i spokojnej mamusi. Oboje jesteście podli!!!
Nie rozmawiali ze sobą przez tydzień, mąż próbował naprawić sytuację, ale nic to nie pomagało.
Gniew na męża tylko narastał. Żaneta była nerwowa również w pracy.wszystko jej wypadało z rąk.
Kiedy teściowa dowiedziała się o wszystkim, zadecydowała zadzwonić do synowej.
– Cześć! Syn skarżył się, że zrobiłaś mu scenę. Przestań już się gniewać, on nie może znaleźć sobie miejsca. Zlituj się nad chłopakiem – powiedziała teściowa.
– A dlaczego mam nad nim litować? On mnie obraża, a ja mam go żałować? Nie potrzebuję takiego męża! – stanowczo odpowiedziała Żaneta.
– Przecież nic strasznego nie zrobił. Robisz z siebie ofiarę nie wiadomo po co, uspokój się już!
– Nie obchodzi mnie twoja opinia, szczerze mówiąc! Dawno wiedziałam, że Ci nie odpowiadam, ale nie myślałam, że będziesz podburzać swojego syna przeciwko mnie. Przestań wchodzić w moje życie. Zabierz swojego synka i żyjcie razem. – Żaneta dała upust swojej złości.
Żaneta rozłączyła się i kazała mężowi spakować swoje rzeczy. Mąż starał się prosić o wybaczenie, ale żona nawet go nie słuchała. Wszelkie próby pojednania się z żoną były daremne, jednak nie poddawał się. Codziennie dzwonił i pisał SMSy, podrzucał pod drzwi miłe niespodzianki, zapraszał ją na randki i pisał wiersze… Wkrótce serce żony roztopiło się. Mąż pokłócił się z mamą i poprosił ją o nie mieszanie się w ich związek już nigdy więcej.
– Mam nadzieję, że się to już nie powtórzy?
– Na pewno nie! Jeszcze raz przepraszam!
– Lepiej mów wprost, co ci się nie podoba.
Mąż pocałował i przytulił do siebie ukochaną kobietę.
A czy wy wybaczylibyście mężowi na miejscu Żanety?
