Chcieliśmy spędzać czas tylko we dwoje, ale jej wnuczka tego nie rozumie

Dawno temu rozwiodłem się z żoną i żyłem samotnie, dopóki nie spotkałem Małgorzaty. Mam już pięćdziesiąt siedem lat, więc nie miałem nadziei na znalezienie bratniej duszy – kto potrzebuje starych ludzi? Gosię poznałem w aptece, gdzie zapomniałem nazwy leku, a ona mi ją podpowiedziała. Tak właśnie zaczęliśmy, najpierw spacerując po parku, a potem mieszkając razem, aby szczęśliwie przeżyć pozostały nam czas.

Małgosia nalegała, żebyśmy zamieszkali w jej mieszkaniu, choć ja byłem temu przeciwny. Było wygodniejsze i miało więcej pokoi: ona miała mieszkanie z trzema sypialniami, a ja z dwiema. Uległem mojej ukochanej, aby ją zadowolić. Bardzo się cieszyłem, że znowu mogę poczuć, jak to jest używać ciepłego „my” zamiast kłującego „ja”.
Chodziliśmy razem nawet na basen, żeby wzmocnić moje słabe plecy, a ona chciała schudnąć. Nie sądzę, żeby tego potrzebowała, bo jest najpiękniejszą kobietą, jaką znam. Gosia przyzwyczaiła mnie do stosowania różnych maseczek na twarz, po których skóra się oczyszcza.

Razem z moją kochaną mieszkaliśmy tylko we dwoje, ale czasami odwiedzały nas nasze dzieci z poprzednich małżeństw. Do mnie rzadko ktoś zaglądał, ale do Gosi przychodziła w odwiedziny wnuczka i jej mały prawnuk. Ma na imię Ola i przychodzi tak często, jakby nie miała gdzie mieszkać.
Nie mam nic przeciwko temu, ale chcielibyśmy spędzać więcej czasu razem, ponieważ wychowaliśmy już dzieci i chcemy mieć spokój. Młodsi mogą tego nie rozumieć, ale krzyk dzieci przyprawia nas czasem o ból głowy. Wszystko jest dobre z umiarem.

Ola zaczęła przychodzić jeszcze częściej, jakby nie rozumiała, że to niestosowne. Kobieta wyglądała na wyczerpaną, a dziecko było na wpół zagłodzone. Coś mi mówiło, że życie Oli nie było kolorowe. Pewnego dnia, gdy wszedłem do kuchni, aby zrobić wszystkim herbatę, podeszła do mnie:
– Wujku Piotrze, wybacz mi, proszę! To nie tak, że jestem bezczelna i że niczego nie widzę. Po prostu nie mamy dokąd pójść – powiedziała mi dziewczyna ze łzami w oczach.
– Babcia Gosia kupiła mojemu ojcu mieszkanie, w którym teraz mieszka. Po rozwodzie z moją matką zaczął dużo pić i sprowadzać do domu podejrzane towarzystwo. Moje życie małżeńskie nie ułożyło się, ponieważ po urodzeniu dziecka małżonek trzykrotnie mnie pobił.
– Trzy razy?! Dlaczego nie uciekłaś od niego po pierwszym? – powiedziałem zatroskany.
– Za każdym razem padał na kolana, płakał i przysięgał, że to się więcej nie powtórzy. Wierzyłam mu, bo chciałam mieć normalną rodzinę i współczułam mu. Ale potem to się powtórzyło, a za ostatnim razem myślałam, że nie dam rady. Kiedy mnie popchnął, uderzyłam głową o umywalkę. Wiesz, wujku, bałam się, że mnie zabije, a potem zabierze się za dziecko.

Słuchałem tego jak zahipnotyzowany. Co za drań! Poczekał, aż jego żona będzie tak bezbronna, jak to tylko możliwe, i wtedy zaczął znęcać się nad niewinną kobietą! Jak ziemia mogła unieść takiego człowieka?
– Musiałam wrócić do ojca. Jest tam dużo alkoholu, przepraszam, że przeszkadzam, ale nie da się tam wytrzymać. Tata zamienił mieszkanie w śmietnik. Nie ma tam warunków do wychowania dziecka, bo wszędzie leżą puste butelki i niedopałki papierosów.

Czułem się zawstydzony swoimi egoistycznymi myślami. Ola nie miała dokąd pójść, a ja uważałem to za nietaktowne.

Od tej pory zapraszałem wnuczkę Gosi do nas, bawiłem się z chłopcem, żeby mogła odpocząć. Gdyby moja córka znalazła się w takiej sytuacji, pękłoby mi serce.
– Małgosiu, może poprosimy Olę i małego, żeby z nami zamieszkali? My jesteśmy na emeryturze, a ona potrzebuje pracy. Ciężko jest w domu bez towarzystwa, co ty na to? – Zaproponowałem.
– Cieszę się, że wczułeś się w tę sytuację i nie jesteś jej przeciwny. Chciałam sama to zaproponować, ale bałam się, że cię stracę. Patrzę na to dziecko i serce mnie boli. Nie mają nawet gdzie przygotować jedzenia. Mój syn totalnie wypadł z obiegu, pije codziennie” – ubolewała.

Ola rozpłakała się, gdy opowiedziałem jej o swoich przemyśleniach i z radością przyjęła propozycję zamieszkania. Tak właśnie żyliśmy: pomagaliśmy Oli przy dziecku, gdy ona biegła do pracy. Kiedy Rafałek miał dwa i pół roku, zaprowadziliśmy go do przedszkola. Chłopiec sprawił nam wielką radość! Moje wnuki już dawno temu wyrosły, więc zapomniałem, jaką radość sprawia przebywanie z małymi dziećmi.
Zaproponowałem Oli, żeby zamieszkała w moim dwupokojowym mieszkaniu, które i tak stało puste, ale ona stanowczo odmówiła:
– Ty i babcia bardzo mi pomogłyście. Zaoszczędzę trochę i wynajmę pokój dla siebie i synka. Nie chcę ułatwiać sobie życia waszym kosztem. Jeśli chcesz, możesz wynająć mieszkanie, a pieniądze przeznaczyć na spełnianie marzeń – uzasadniła.
Wkrótce dziewczyna poznała miłego chłopaka i wyprowadziła się do niego.

Pomyślałem o jej słowach i znalazłem lokatorów. Gosia i ja planujemy podróż na Bałkany. W wychowanie naszych dzieci włożyliśmy całe nasze życie i dlatego zasługujemy na dobre wakacje. Nie mogę się doczekać, kiedy zobaczę te piękne okoliczności przyrody na własne oczy! A Małgosia chce pożyczyć kilka przepisów od miejscowych gospodyń. Dziękuję Bogu, że zesłał mi taką kobietę.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

Chcieliśmy spędzać czas tylko we dwoje, ale jej wnuczka tego nie rozumie