Chora córeczka

Mam na imię Magda. Chciałabym opowiedzieć Wam o niespodziewanej sytuacji z mojego życia, które na zawsze je zmieniła.

Bardzo długo nie miałam szczęścia w miłości. Nie spotkałam żadnego faceta, z którym chciałabym wziąć ślub i ułożyć sobie życie. Potem jednak spotkało mnie wielkie szczęście. W sklepie z zegarkami, w którym kupowałam prezent dla mojego taty, spotkałam Kubę. Od razu bardzo mi się spodobał. Kilka dni później znowu przyszłam do tego sklepu, ale już nie po zegarek, a po to, aby poprosić Kubę o numer telefonu. Tak zaczęła się nasza znajomość.

Niebawem zaczęliśmy się z nią spotykać. Uświadomiłam sobie, że Kuba był mi po prostu przeznaczony. Po kilku miesiącach pobraliśmy się. Moi wszyscy przyjaciele i znajomi byli tym bardzo zaskoczeni, bo po pierwsze, stało się to tak szybko, a po drugie nie wierzyli już, że znajdę sobie kogoś, bo miałam już prawie 38 lat.
Mnie jednak wcale nie obchodziło, co myślą sobie o mnie inni. Miałam dobrą pracę i cudownego mężczyznę, którego kochałam i z którym byłam szczęśliwa. Dzięki temu, że miałam sporo oszczędności, udało się kupić ładne mieszkanie w dobrej lokalizacji. Do tego dokupiłam wyposażenie całego mieszkania.

Ustaliliśmy także, że kiedy urodzi się nasze dziecko, to Kuba weźmie urlop tacierzyński, ponieważ ja lepiej zarabiam i moja cała pensja bardziej się przyda. Naprawdę bardzo chcieliśmy mieć razem dziecko, ale długo nie mogłam zajść w ciążę pomimo tego, że według badań oboje byliśmy płodni.

Potem jednak wydarzył się cud i zaszłam w ciążę. Oboje byliśmy bardzo szczęśliwi.
Kiedy nasze dziecko się urodziło, okazało się, że jest niestety chore.
Dzięki leczeniu i rehabilitacji na szczęście nasza córeczka po kilku miesiącach wróciła do siebie.

Jedyne co było dla nas dziwne, to to, że nasza córeczka nie była do nikogo z nas podobna, aż nasi znajomi i rodzina śmiali się, że albo nam podmienili dziecko, albo ojcem jest ktoś inny, a ja po prostu nie chcę się przyznać do „skoku w bok”.
Później okazało się, że powodem tego jest bardzo rzadka, dziedziczna choroba, którą wykryto u naszej córeczki. Z mężem nie rozumieliśmy, jak to możliwe, bo ani w rodzinie Kuby, ani w mojej nikt nie chorował na coś podobnego. Faktem jednak było to, że mamy chore dziecko.

Mój mąż nie potrafił tego znieść i uznał, że go zdradziłam. Spakował swoje rzeczy i wyprowadził się z mieszkania. Zapewniałam Kubę, że się myli i to jego córeczka, ale mi nie wierzył.
Prawdopodobnie tak wychowałabym sama naszego syna, gdyby nie to, że potrącił mnie pijany kierowca, przez którego zostałam sparaliżowana, więc nie mogłam opiekować się córką. Groziło jej zabranie do domu dziecka, ale na szczęście Kuba zdecydował, że się nią zajmie.

Okazuje się, że bardzo wciąż kochał córeczkę i wciąż miał nadzieję, że to jego dziecko. Zabierał ją do różnych lekarzy, aż w końcu jeden z nim obiecał mu pomóc i teraz dziewczynka z roku na rok jest coraz bardziej podobna do ojca. Okazuje się, że choroba ta może się ujawniać dopiero co w którymś pokoleniu i dopiero niedawno tak naprawdę została odkryta, więc wcześniej nikt nawet nie diagnozował żadnego pacjenta pod jej kątem.

Kuba żałował, że popełnił taki błąd i że mi nie uwierzył. Może wtedy nie musielibyśmy się rozstawać, możed uniknęłabym wypadku, byłam także wówczas przemęczona opieką nad dzieckiem. Mimo tego i tak cieszę się, że w końcu wie, że go nie zdradziłam.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

9 + 14 =

Chora córeczka