– Halo! Policja!
– Oficer dyżurny, słucham.
– Ktoś włamuje się do mojego domu! Ktoś z siekierą!
– Proszę podać mi adres jak najszybciej.
– To jest Wrzosowa 17.
– Rozumiem, proszę mi powiedzieć więcej o sytuacji. Dom czy mieszkanie?
– Dom!
– Jest pani sama?
– Tak, ale…
– No dobrze, a czy w mieszkaniu jest jakaś broń?
– Chyba tak! Drzwi są już uszkodzone!
– Proszę się uspokoić, nie panikować! Czy ma pani broń?
– Strzelba męża jest w sejfie!
– Dobrze, proszę wziąć strzelbę. Czy wie pani, jak go użyć?
– Nie!
– Dobrze, proszę słuchać uważnie. Strzelba z dwiema lufami?
– Tak! W drzwiach jest dziura!
– Na górze jest uchwyt, pociągasz go w prawo i broń jakby pęka na pół. Udało się?
– Tak!
– Włóż naboje, zamykasz broń, a potem naciskasz spust… strzelasz prosto w drzwi.
– Ale…
– Nie ma czasu, strzelaj!
Podwójny huk wystrzału.
– Halo, proszę panie? Jak sytuacja?
– Mam go!
– Dobra. Czy ten drań żyje?
– Nie wiem, chyba tak…
– Jeśli masz wątpliwości, strzelaj jeszcze raz. Ta sama rączka w bok, wyjąć naboje, włożyć nowe…
– Mam!
Podwójny strzał.
– Trafiony ponownie!
– No i co, już się nie rusza?
– Nie!
– No to jest pani bezpieczna. Do widzenia.
– Chwila! Kiedy patrol przyjedzie?!
– Jesteśmy na kwarantannie, pracuję zdalnie z domu. Pomagam tylko telefonicznie. Wszystkiego najlepszego, że tak powiem.
– Chwileczkę! To po co prosił pan o adres?
– Żebym wiedział, dokąd wezwać karetkę… …i zapisać kilka przestępstw, które przyjąłem na swoim koncie.
– Dlaczego kilka?
– Dlaczego nie? Policz sobie… włamanie do mieszkania i morderstwo.
