Co robię, gdy cena na półce i przy kasie jest mocno rozbieżna? Sami zobaczcie!
Argument ekspedienta „Och, nie zdążyliśmy zmienić cenę na metce/ na półce!” mnie jako kupującego nie dotyczy i szczerzę mówiąc – zupełnie też nie obchodzi. Kiedy niedawno byłam w sklepie, to bezczelność pewnej kasjerki mnie wręcz zszokowała.
Już kilka razy przytrafiła mi się ta sama sytuacja. Robiłam zakupy, wkładałam je do toreb, a potem sprawdzałam ich ceny na paragonie.
Zdarzało się, że butelka wody była o pięćdziesiąt groszy droższa, a paczka ryżu nawet o złotówkę! Zresztą, sytuacja ta dotyczyła każdego produktu, nie tylko wody i ryżu – ceny potrafiły się naprawdę od siebie różnić. Bez względu na towar, faktem jest, że jest droższy. Nigdy się też nie zdarzało, aby coś okazało się tańsze, zawsze tylko droższe!
Oczywiście nie wracałam do sklepu i nie urządzała awantury z powodu dwóch czy trzech złotych, ale uważałam to za niezbyt uczciwe. Od tej pory zaczęłam uważnie obserwować ekspedientki w sklepie, ponieważ chciałam być pewna, że jako konsument nie jestem oszukiwana i w razie czego chciałam móc chronić swoje prawa.
Pewnego dnia po pracy zajrzałam do jednego z popularnych supermarketów, ponieważ chciałam kupić paczkę herbatników do kawy.
Szybko znalazłam moje ulubione ciasteczka i zadowolona wzięłam kilka paczek, kierując się szybko w stronę kasy.
Od razu zobaczyłam, że ekspedientka nabija herbatniki po normalnej cenie nie uwzględniając promocji. Być może dzięki temu, że były to tak małe zakupy zauważyłam ten fakt i tym razem postanowiłam wytknąć to dziewczynie, która właśnie podliczała moje skromne zakupy.
– Przepraszam, ale przy półce widniała inna cena tego produktu – powiedziałam spokojnym tonem.
– Jak to? – spojrzała na mnie zdziwiona i postanowiła to sprawdzić.
Zawołała swoją współpracownicę głośno krzycząc, ale nikt nie przychodził, przez co niezadowolona musiała oderwać swoje cztery litery od stołka i sprawdzić cenę osobiście. Ruszyłam więc za nią.
– Nie zdążyli zmienić ceny. Kiedy skanuję ten kod kreskowy, to pojawia się już nowa cena, nic nie poradzę.
Wiedziałam, że tak powie – nie byłam tym zaskoczona.
– Proszę nabić mi te herbatniki w cenie, jaka widnieje na półce, ponieważ robiąc inaczej złamie pani moje konsumenckie prawa.
Zrobiłam zdjęcie ceny widniejącej na półce i powiedziałam:
– Czy mam wezwać kierownika i z nim porozmawiać?
Co zaskakujące, kasjerka natychmiast nabiła na kasę produkt po promocyjnej cenie.
– Potrzebuje Pani paragonu? A może nie będzie trzeba już sprawdzać ceny?
Wyobraźcie sobie, że na koniec postanowiła mi jeszcze dogryźć.
– Ja i bez paragonu jestem w stanie to zrobić. – odpowiedziałam.
Wyraziłabym się bardziej dosadnie, ale dobre wychowanie mi na to nie pozwoliło.
