Na parkingu przed supermarketem spotkałam się z dawno niewidzianym znajomym z czasów szkolnych. Zatrzymałam się, by z nim chwilę porozmawiać i dopytać jak mu się ostatnio powodzi. Ledwo zaczęliśmy wymieniać serdeczności na przywitanie, a przed nami rozegrała się dość dziwna scena. Ze sklepu wyszła młoda kobieta z około czteroletnią córeczką, która głośno płakała. Kobieta tłumaczyła dziecku, że nie ma pieniędzy i obiecywała, że kupi dla niej zabawkę po następnej wypłacie, jednocześnie wycierając łzy z jej twarzy.
Po chwili obok kobiety nachylała się starsza pani i kierowała w jej stronę nieprzychylne komentarze:
– Co z ciebie za matka?! Jak można tak traktować własne dziecko? Dlaczego ona tak płacze? Natychmiast przestań się nad nią znęcać albo złożę doniesienie o zaniedbaniach!
Spojrzałam porozumiewawczo na mojego towarzysza, oboje czuliśmy się niekomfortowo wysłuchując takich oskarżeń, przecież ta młoda kobieta nie zrobiła nic złego… Staruszka już chciała się zamachnąć torebką na młodą mamę, a potem wyjęła swój telefon i próbowała nagrać płaczącą dziewczynkę, krzycząc, że jej wnuczka wrzuci nagranie do Internetu, ale mój kolega przerwał to przedstawienie.
– Przepraszam panią, czy ma pani zgodę tych osób na nagrywanie i udostępnianie publicznie ich wizerunku? Zgodnie z obowiązującym prawem, to co pani robi jest nielegalne. Jeśli pani mi nie wierzy, możemy od razu skonfrontować to z policją, zaraz zadzwonię i poproszę o przysłanie patrolu.
Staruszka oczywiście się przestraszyła, schowała telefon i weszła z powrotem do sklepu, by jak najszybciej zniknąć im z pola widzenia. Dziewczynka momentalnie przestała płakać, ale schowała się za matką, która właśnie dziękowała mojemu znajomemu za jego pomoc. Powiedzcie mi, skąd się biorą takie osoby, które koniecznie muszą wtrącać się w nie swoje sprawy? Ile to razy byłam świadkiem, kiedy emeryci narzekali na zachowanie „dzisiejszej młodzieży”, a sami wcale nie są przykładem. Zachowują się wręcz skandalicznie! Nie rozumiem o co chodziło tej staruszce spod sklepu, jej reakcja była nieproporcjonalna do zaistniałej sytuacji.
