Cóka moim wrogiem…

Z mamą oraz dziadkiem mieszkałem w dość dużym powiatowym mieście przy granicy Polski, ale ja od zawsze marzyłem wyjeździe za granicę, dlatego w wieku 19 lat przeprowadziłem się do Niemiec. Tam znalazłem i wynająłem mieszkanie.

Mama z dziadkiem, coraz częściej również myśleli o tym, żeby się przenieść. W naszej rodzinnej miejscowości nie mieli nikogo bliskiego, więc w razie problemów czy kłopotów ze zdrowiem nie było kogo poprosić o pomoc. Niestety moja mama była dość bojaźliwa i nie chciała sprzedać naszego mieszkania. Ogólnie nie była nazbyt samodzielna – przez większość życia wszystko załatwiał za nią dziadek, który obecnie nie miał już sił, a po drugie – wraz z wiekiem zrobił się bardziej podejrzliwy i tak jak ona uważał, że na ktoś zwącha okazję i ich oszuka. Postanowiłem zatem pomóc im i zaciągnąłem kredyt hipoteczny, chociaż samemu miałem zamiar kypić mieszkanie dla siebie. Uznałem jednak, że kiedy upewnią się, że wszystko jest w porządku, sprzedadzą nasze mieszkanie i oddadzą mi pieniądze. Wydawało mi się, że praktycznie nie ryzykuję – przecież mama mnie nie oszuka.

Rok później zrealizowaliśmy ten plan. Pieniądze ze sprzedaży wystarczyły na spłatę zadłużenia. Potem przepisałem nieruchomość na mamę, a następnie wróciłem do swojego spokojnego życia z poczuciem zrealizowane misji. 

Pieniądze, które zostały mamie ze sprzedaży mieszkania mogła dołożył mi do zakupu mojego lokum, ale gdzie tam – nawet o tym nie pomyślała. Nie chciałem jej zresztą o to prosić i zamierzałem sam na wszystko sobie zarobić.

Wcześniej mama ze swoim tatą przebywali w tym samym mieszkaniu i nie było żadnych problemów. Teraz nagle mamie dziadek zaczął przeszkadzać, ciągle na niego krzyczała. Obwiniała wszystkich za swoje niepowodzenie – wyżywała się na mnie za to, że zdecydowała się tutaj przenieść, co uważała za niewypał, bo teraz nie mogła znaleźć pracy, bo nie znała języka. Najgorsze w tym wszystkim jednak było to, że wszystko obwiniała swojego 80-letniego ojca, który poświęcił jej całe życie i zdrowie, szczególnie po tym, jak zmarła babcia i został sam.

Matki to jednak nie obchodziło i dneerwowało ją wszystko – dźwięk telewizora, chodzenie, westchnienia.Gdy tylko usłyszała jakiś z tych dźwięk, natychmiast wyżywała się na dziadku.

Staruszek często przychodził do mnie i siedział do wieczora, dałem mu nawet klucz do mojego mieszkania. Zawsze wiedziałem, że moja matka jest rozpieszczoną osobą, ale nie spodziewałam, że będzie się tak zachowywać! Teraz mnie też traktuje jak wroga, tylko co ja jej zrobiłem?

Dobrze, że kredyt hipoteczny został szybko spłacony, bo inaczej musiałbym spłacać jej długi. Dlaczego w ogóle zgodziłem się na to wszystko? Wydaje mi się, że dziadkowi lepiej żyłoby się w rodzinnym mieście – miał w bloku kolegów, z którymi grał w brydża, a teraz jest samotny i w milczeniu musi przełykać te wszystkie przykre słowa, jakie słyszy od własnej córki. Przez te wszystkie lata sam wyhodował sobie własnego wroga – swoją córkę.

Żal mi go. Nigdy wcześniej go tak nie traktowała, a teraz? Czy tak wygląda “wdzięczność”? 

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

16 − 5 =

Cóka moim wrogiem…