Z takimi warunkami musiał skonfrontować się przyszły zięć.
– Urodziłam ją, karmiłam, wychowywałam i wykształciłam – skarżyła się Elżbieta – a teraz coś takiego. Ja, kiedy byłam młoda, także pomagałam swoim rodzicom, więc córka również ma taki obowiązek i musi oddawać mi połowę swojej pensji.
Bez względu na to, jak życie młodych potoczy się w przyszłości i ile będą zarabiali, ona chciała otrzymywać połowę pensji córki.
– Kochanie, czy nie uważasz, że Twoja matka przesadza? Nie jesteś jej nic winna! – zadaje pytanie Grzegorz.
– Tak, może i trochę przesadza – mówi przyszła żona – ale w naszej rodzinie zawsze tak było, musisz to zrozumieć. Poza tym matka będzie nam cały czas pomagać – pomoże przy wnukach, coś ugotuje, może posprząta. To jest pewne, więc nie ma co jej skąpić.
– Może wcale nie pomagać – odpowiada Grzesiek – nie chcę jej pomocy i nie chcę, abyśmy byli od niej zależni. Lepiej będzie poprosić o pomoc moją babcię ze wsi.
– Po co fatygować Twoją babcię, jeśli moja mama jest w pobliżu? – pytała zdziwiona Łucja.
Póki co małżonkowie zrezygnowali ze ślubu i tak sobie żyją, a matka kobiety póki co milczy i nie podnosi na nowo tej kwesti.
