Córka żądała od matki pieniędzy i szantażowała ją brakiem kontaktu z wnukiem.

Nie pochodzę z zamożnej rodziny, tak samo jak mój chłopak, więc na studiach zawsze wynajmowaliśmy jakiś nieduży pokój na obrzeżach miasta, by było taniej. W ostatnim roku nauki oboje podjęliśmy dorywcze prace i zależało nam mieszkaniu bliżej centrum, ale niemal każda oferta była dla nas zbyt droga. Trafiła nam się prawdziwa okazja! Pokój u starszej kobiety niemal w samym centrum, za bardzo przyzwoite pieniądze. Nie zastanawialiśmy się ani chwili i udało nam się wprowadzić praktycznie z dnia na dzień. Mieszkamy ze staruszką już kilka miesięcy i nie ma między nami problemów ani zatargów, jednak było coś, co mnie bardzo niepokoiło.

Właścicielka mieszkania, Pani Lucyna, ma około 70 lat i prawie zawsze jest przygnębiona. Nie wchodzimy sobie w drogę, kiedy z Piotrkiem wychodzimy na uczelnię albo do pracy, ona jeszcze śpi, a kiedy wracamy, siedzi w kuchni i słucha radia. Bardzo wcześnie kładzie się spać, więc nie muszę stać w kolejce do łazienki. Czasem, gdy akurat gotuję obiad w mieszkaniu, częstuję ją jedzeniem, bo jest mi jej szkoda – jej półki w lodówce zawsze świecą pustkami, jedyne co się na nich znajduje to jakaś tania margaryna, marnej jakości mielonka i jakieś jajka, a czasem stare warzywa. Stan mieszkania też nie zachwyca, bieda piszczy w każdym kącie, ale właśnie dlatego jest tak tanio.

Niedawno odkryłam, że kiedy nie ma nas w mieszkaniu, Pani Teresa dorabia sobie zbierając puszki i butelki w najbliższej okolicy i czasem zabiera z cotygodniowego targowiska zwiędłe warzywa od lokalnych rolników. Serce mi pękało, gdy przypadkiem widziałam ją w takich sytuacjach. Najgorsze było jednak to, co usłyszałam, kiedy pewnego dnia przyjęła gościa. Akurat uczyliśmy się z Piotrem do sesji, więc więcej czasu spędzaliśmy w mieszkaniu i mimowolnie staliśmy się świadkami przemocy psychicznej wobec właścicielki.

Jakaś kobieta weszła do mieszkania, jak do siebie, i od razu zaczęła żądać pieniędzy od Pani Lucyny. Zamurowało mnie, gdy przez ścianę usłyszałam ich rozmowę:
– Justynko, tutaj są pieniądze, ale nie zebrałam potrzebnej kwoty w tym miesiącu – musiałam zapłacić za naprawę pralki.
– Tylko tyle? Przecież to na nic nie wystarczy! Nie potrafisz prać w misce? Nie musiałaś naprawiać pralki! Za karę kolejny tydzień nie zobaczysz wnuka.
– Proszę, nie odbieraj mi tego, tak dawno nie widziałam Wojtusia.
– O, masz gości? Czyje to kurtki?
– Musiałam wynająć jeden pokój, bo nie stać mnie na opłaty odkąd oddaję ci moją emeryturę.

Po tych słowach córka bez pytania weszła do naszego pokoju i zaczęła się rozglądać, nie odzywając się. Kazałam jej wyjść, informując, że narusza naszą osobistą przestrzeń. Wtedy nas zauważyła i zaczęła krzyczeć:
– Zamilcz! Za kogo ty się uważasz, żeby wydawać mi polecenia? Od dzisiaj macie płacić na moje konto, bo ja tu jestem najważniejsza!
Wyciągnęła z torebki jakąś kartkę i zapisała swój numer konta. Pani Lucyna interweniowała, wyciągając córkę z pokoju, który zajmowaliśmy:

– Justyna, daj spokój, tydzień temu opłaciłam czynsz i rachunki, przecież wiesz, że teraz muszę płacić na bieżąco, żeby mi nie odcięli prądu…
Pani Lucyna rozpłakała się, najwidoczniej było jej też wstyd, że musieliśmy być świadkami tej sytuacji.
Po chwili się uspokoiła, a jej córka zwróciła się do niej:
– Mamo, od teraz twoi lokatorzy mają płacić na moje konto, nie bierz od nich pieniędzy. Muszę już iść, jutro rano przywiozę Wojtka, bo nie mam go z kim zostawić.
I wyszła…

Pani Lucyna usiadła w kuchni przy stole i się rozpłakała. Byłam wściekła! Nie rozumiałam tej sytuacji, ale ewidentnie to nie było normalne. Podeszłam do staruszki, podałam jej chusteczki i przytuliłam ją, mówiąc, że jeszcze wszystko się ułoży. Zrobiłam jej też melisę na uspokojenie, a ona zaczęła mówić:
– Nie wiem gdzie popełniłam błąd. Samotnie wychowywałam Justynę, poświęciłam dla niej wszystko, urabiałam się po łokcie, by miała szczęśliwe dzieciństwo i musiałam ją za bardzo rozpieszczać. We wczesnej młodości była tak wybredna, że męża znalazła chwilę przed 40-tką i urodziła Wojtusia. Jej mąż to skąpy i nieczuły człowiek, postanowiłam więc jej pomagać finansowo, kiedy była na urlopie macierzyńskim, a ona tak się przyzwyczaiła, że do dziś żąda ode mnie pieniędzy. Kiedy nie chcę oddać emerytury, ona mnie szantażuje, że nie spotkam się z wnukiem, a tego nie umiem sobie wyobrazić. Musiałam wam wynająć pokój, bo inaczej nie dałabym sobie rady… Przepraszam, że musieliście na to patrzeć.

Nie umiałam tego słuchać w spokoju, łzy same napływały mi do oczu… Jak można tak traktować matkę? Później Pani Lucyna powiedziała, że jej córka nalega, żeby sprzedała mieszkanie i przeniosła się do rodziny na wsi, a pieniądze oddała jej. Staruszka martwi się, że w końcu będzie zmuszona to zrobić, byle córka nie zabroniła jej widywać się z wnukiem. Tak się złożyło, że właśnie kończyłam prawo i doskonale wiedziałam co w tej sytuacji należy zrobić. Zanim opowiedziałam mój plan właścicielce mieszkania, wraz z Piotrem obeszliśmy wszystkich sąsiadów i dopytaliśmy czy znają sytuację oraz czy zgodzą się być świadkami w sądzie. Na szczęście udało nam się zdobyć dowody przeciwko Pani Justynie, a Pani Lucyna zgodziła się na założenie sprawy. Do dowodów dołączyliśmy zaświadczenia od lekarzy i staruszka wyszła z sądu jako wygrana.

Pani Lucyna może się widywać z wnukiem w każdy weekend, nie oddaje już córce emerytury i zabezpieczyła się przed sprzedażą mieszkania. Wciąż wynajmujemy u niej pokój i pomagamy w drobnych naprawach i remontach. Ostatnio odświeżyliśmy z Piotrkiem wszystkie ściany i mieszkanie od razu wygląda dużo lepiej. Pani Lucyna w podziękowaniu nie chciała od nas ostatniego czynszu, ale nie umieliśmy jej nie zapłacić i po prostu robiliśmy dla niej codziennie drobne zakupy, żeby wyrównać rachunek. Między właścicielką a jej córką wciąż nie ma porozumienia, ale trzymam kciuki, że Pani Justyna w końcu zrozumie, że matka jest tylko jedna, oby tylko zdążyła przed jej odejściem.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

5 × 3 =

Córka żądała od matki pieniędzy i szantażowała ją brakiem kontaktu z wnukiem.