Czasem okazuje się, że dzieci nie potrzebują starych rodziców

Wkładamy w wychowanie dzieci mnóstwo serca, troszczymy się o nie, a potem okazuje się, że jesteśmy rozczarowani efektem naszych starań i wyrzeczeń.
Ela i Dariusz wychowali trójkę dzieci, każde z nich ma już własne życie i rodziny, jednak bardzo rzadko widują się wszyscy razem. Najstarsza córka, Ola, wyjechała do Szwajcarii robić doktorat z fizyki i poznała tam swojego obecnego męża, z którym ma już dwójkę dzieci. Rodzice widzieli ją ostatnio na jej ślubie, 4 lata temu, a o jej życiu dowiadują się głównie z portali społecznościowych, bo Ola nigdy nie ma czasu porozmawiać. Ela co jakiś czas pisze do córki z prośbą o odwiedziny, tak bardzo chciałaby poznać wnuki.

Magda, rok młodsza od Oli, w zeszłym roku się rozwiodła z mężem i samotnie wychowuje córeczkę, Sarę. Od rozwodu pojawia się u rodziców przynajmniej raz w miesiącu i zostawia dziecko pod ich opieką, by na spokojnie załatwiać swoje sprawy. Darek bardzo lubi momenty, kiedy może zająć się wnuczką. Ela też jest wtedy szczęśliwa, ale martwi się o Magdę i serce jej pęka, że córka nie została jeszcze nigdy na dłużej, żeby porozmawiać.

Kamil, najmłodszy syn, związał się kilka lat temu z rozwódką i przysposobił jej dwóch synów, dotychczas nie mieli własnych dzieci, jednak ostatnio Ela dowiedziała się, że Iwona jest w ciąży z Kamilem. Na początku związku wyprowadzili się na drugi koniec Polski, bo partnerka syna chciała zacząć nowe życie z czystą kartą. Oczywiście nie po drodze im, żeby odwiedzić starych rodziców.

Ela zdecydowała, że pojedzie odwiedzić syna i synową, żeby pomóc im trochę przed przyjściem na świat nowego dziecka. Nie uprzedziła ich, gdyż myślała, że zrobi im niespodziankę.

Naszykowała Darkowi całą lodówkę jedzenia, drugie tyle zapakowała do toreb i udała się na dworzec. Tak bardzo chciała odwiedzić syna, że zdawała się nie zauważać niesionego ciężaru.

Gdy wysiadła na stacji w Białymstoku zadzwoniła do syna z radosną informacją, że niedługo u niego będzie. Spodziewała się całkiem innej reakcji Kamila, natomiast on był bardzo oschły i robił jej wyrzuty, że nie uprzedziła ich o swoich planach. Nie mógł po nią wyjechać, ale wysłał taksówkę, która przywiozła Elę pod blok, w którym mieszkał. Kobieta dostała instrukcję, że ma wejść na trzecie piętro i otworzyć sobie drzwi, bo Iwona źle się czuła i leżała w łóżku. Nie miał jej kto pomóc z torbami, bo Kamil był jeszcze w pracy.

Synowa nie była zachwycona z odwiedzin, ale pokierowała teściową gdzie są kubki i herbata. Ela rozpakowała torby i poszła szukać dzieci synowej. Okazało się, że aktualnie przebywają na wakacjach z biologicznym ojcem.

Kiedy Kamil wrócił z pracy, Ela postawiła na stole domowe pierogi na obiad, a na deser podała pachnącą szarlotkę. Mimo wszystko Kamil i Iwona wydawali się niezadowoleni. Po obiedzie Ela zaproponowała, że pozmywa naczynia, a Kamil z żoną wyszli porozmawiać do salonu. Ela niechcący podsłuchała ich rozmowę, Iwona żądała spokoju i kazała Kamilowi wyprosić matkę. Kobiecie było bardzo przykro, ale miała nadzieję, że syn stanie w jej obronie i będzie chciał, aby z nimi została.
Kamil pokazał matce pokój pasierbów i powiedział, że może się tutaj położyć. Sam przygotował kolację ze specjałów, które przywiozła matka, a kiedy już zjedli zapytał ją kiedy zamierza wrócić na wieś. Ela poczuła się niepotrzebna, po chwili milczenia odparła, że może wracać nawet dziś. Syn uśmiechnął się krótko i powiedział, że powinna się przespać i odpocząć po długiej podróży, po czym obiecał, że rano zawiezie ją na dworzec.

Kobieta w pociągu zadręczała się myślami, że wychowała nieczułe dzieci. Na stacji przywitał ją mąż, który przez ostatnie dwa dni bardzo się za nią stęsknił. Omówili wspólnie swoją sytuację i doszli do wniosku, że ich dzieci już ich nie potrzebują, jednak nie umieli przypomnieć sobie w którym miejscu popełnili błąd.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

14 − 11 =

Czasem okazuje się, że dzieci nie potrzebują starych rodziców