Człowiek i pies

Chłopak w wieku około osiemnastu lat szedł przez park. Lekko powłóczył obiema nogami, przez co jego chód wyglądał nieco dziwnie. Ale jego plecy były proste, krok pewny, a spojrzenie jasne i stanowcze. Miał psa na długiej smyczy. Był bardzo stary – świadczył o tym jego powolny, niepewny chód, jego siwe włosy i mętne oczy. Szli obok siebie i od razu było widać, że są razem.

– Mamo, zobacz, pies! – Głos dziecka przerwał zwykły szum wielkiego miasta. – Czy mogę mu dać moją kanapkę?

Emilia westchnęła ciężko. I znowu się zaczyna. Pawełek już wcześniej zamęczył ją prośbą o kupno psa. Ale Emilia była nieugięcie przeciwna. Bałagan po spacerach i wszędzie sierść… Poza tym doskonale rozumiała, że wszystkie troski o psa – spacery, karmienie, szczepienia itd. spadną na jej barki. Pawełek był zbyt młody, by zajmować się pieskiem.

– Pawełku, wiesz, że nie ma kto zająć się psem. Ja cały dzień jestem w pracy, ty w szkole, a poza tym jesteś jeszcze za mały.

– A tata?

– A tata, – tu głos Emilii zdradziecko zadrżał, na szczęście Pawełek ze względu na swój wiek nie mógł jeszcze zwrócić na to uwagi – a tata nie ma czasu przyjść do nas na spacer z psem.

Chłopiec zmarszczył brwi. Emilia, po raz kolejny westchnęła, wyjęła z torby kanapkę, schowaną na wypadek, gdyby Pawełek zgłodniał podczas spaceru, i podała ją synkowi. Chłopiec podszedł do leżącego psa i ostrożnie położył kawałek chleba i kiełbasy obok jego pyska.

Kilka dni później Emilia i Pawełek poszli na spacer na plac zabaw. Dzieci brykały, hałasowały, goniły się i zjeżdżały ze zjeżdżalni. Pawełek również biegał ze wszystkimi, śmiejąc się radośnie. Wspiął się na poziomą belkę. Emilia chciała go zatrzymać, ale nie zdążyła. Pawełek ześlizgnął się w dół, nieszczęśliwie upadł i nie mógł się podnieść.

Trzy miesiące później Emilia przywiozła Pawełka do domu na wózku inwalidzkim. Lekarze przyznali, że jeszcze nie wszystko stracone, ale trudno było w to uwierzyć. Chłopiec prawdopodobnie już nigdy nie będzie chodzić. Pawełek na wózku… poważny i spokojny, w wieku ośmiu lat rozumiejący, że stało się coś bardzo złego… Już nie płakał i nie bał się….

Emilia wytoczyła wózek na korytarz.

Westchnęła.

Otworzyła drzwi do kolejnego pokoju.

Stamtąd, szurając śmiesznie na swoich krótkich krzywych nóżkach, przyczłapał kudłaty rudy szczeniak. Marszczył śmiesznie mordkę i szturchał wszystko swoim mokrym czarnym nosem.

– Pawełek – powiedziała surowo Emilia – obiecałeś, że sam wychowasz tego psa. Nadszedł czas, żebyś dotrzymał obietnicy.

Pół roku później chłopiec wstał z wózka. Bardzo szybko się zmęczył i usiadł z powrotem, ale mógł zrobić kilka kroków. A po kilku miesiącach poszedł sam na spacer ze szczeniakiem (teraz już dorosłym psem), nazwanym śmiesznym imieniem Hot Dog. Pawełek szedł bardzo powoli, trzymając Emilię za rękę, niepewnie przesuwając stopy. Ale szedł. Sam.

Minęło dziesięć lat. Hot Dog zestarzał się i nie mógł już prawie poruszać łapami. A Paweł szedł obok niego, gotowy w razie potrzeby podnieść go. Chłopak wiedział, że to właśnie temu psu zawdzięcza, to, że chodzi.

Szli obok siebie. Młody chłopak z kulawą nogą i stary pies. I dobrze się razem czuli…

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

18 + siedem =

Człowiek i pies