Mąż siostry mojego byłego męża pracuje na tirach i bardzo rzadko bywa w domu. Jego żona, Kaśka, praktycznie sama wychowuje syna.
Ostatnimi czasy Kasia na każdy weekend podrzuca mi swojego syna, twierdząc, że pilnie musi coś załatwić. Prawie w każdą sobotę odbieram od niej telefon, w którym prosi mnie o pomoc. Na początku mówiła, że musi iść do pracy, później z kolei chciała się odstresować z przyjaciółmi.
W ten sposób zostałam bezpłatną weekendową opiekunką a Kaśka w tym czasie dobrze się bawiła. W tygodniu jej syn przebywał w przedszkolu, w sobotę i niedzielę ja się nim zajmowałam. A moja była szwagierka w tym czasie jeździła do SPA, robiła manicure, odwiedzała fryzjera i wychodziła ze znajomymi do kawiarni. Nie miała oporów, by wszystkie te wydarzenia publikować na Facebooku.
Jestem matką samotnie wychowującą córkę. Pracuję. Nie jest mi łatwo w każdy weekend zajmować się dwójką dzieci, w dodatku wiąże się to z dodatkowym wydatkiem. Wiadomo, że jak chcę gdzieś wyjść z córką to muszę kupić także jedzenie czy picie dla Pawełka. Do tego Paweł potrafi być naprawdę nieznośny, nie znosi sprzeciwu i wpada wtedy w histerię.
Kiedy byłam jeszcze mężatką, nie potrafiłam odmówić mężowi, kiedy prosił, bym pomogła jego siostrze. Zgadzałam się, chociaż nie było mi łatwo. Teraz w sumie nic mnie z Kaśką nie łączy a ja nadal daję się wykorzystywać. Wiele razy dawałam jej do zrozumienia, że nie jestem niańką i ma tylu znajomych, że może poprosić kogoś innego o pilnowanie dziecka. Ona jednak upiera się przy mnie.
Miałam nadzieję, że po rozwodzie szwagierka da mi spokój. Ona jednak nadal wydzwaniała pod byle pretekstem. W końcu postanowiłam się postawić. Kiedy następnym razem Kasia poprosiła, bym wzięła Pawła do siebie na noc, bo ona chce zorganizować romantyczną kolację z mężem, odmówiłam.
Kasia bardzo się naburmuszyła i stwierdziła, że chcę zrujnować jej małżeństwo. Strasznie mnie to wkurzyło, więc zaproponowałam jej, by oddała dziecko do babci.
– Babcia nie radzi sobie z Pawełkiem. No i mieszka kawałek od nas. – powiedziała Danka.
– Wybacz, ja też już sobie z nim nie radzę. Nie pomogę Ci już. – odparłam zadowolona, że wreszcie się zdobyłam na odmowę.
– Jesteś wredna, wiesz? Zapamiętam to sobie. – obraziła się Danka.
Nie macie pojęcia jaką ulgę poczułam po tej rozmowie. Chociaż Danka się na mnie obraziła, ja nie czuję się w żadnej mierze winna. Wreszcie mogę weekendy spędzać tylko ze swoją córką, nie patrzeć na inne dziecko. Moja była szwagierka nigdy nic dla mnie nie zrobiła, zawsze miała tylko wymagania. Nie łączą nas żadne więzi rodzinne, więc nie czuję, że zawiodłam rodzinę.
Jestem dumna z tego, że w końcu umiałam się postawić i nie jestem już bezpłatną nianią. Macie kogoś takiego jak Danka w rodzinie?
