Dla żony jest w stanie znaleźć nawet borówki w środku zimy, a matce nie kupi nawet jabłka

Każda matka chce powiedzieć, że wychowała prawdziwego mężczyznę. Nie jestem pewna, czy mogę złożyć taką odważną deklarację, więc najpierw opowiem całą historię.

Relacje między moimi rodzicami nie były idealne i mając taki przykład wcale nie chciałam zakładać własnej rodziny. Urodziłam syna “dla siebie”, ponieważ relacje z jego ojcem bardzo szybko się popsuły, przez co wychowałam dziecko samotnie. Byłam dumna z mojego syna – dobrze się uczył, potem poszedł do wojska i nawet został ratownikiem medycznym. Niestety, wszystko zmienił się wraz z pojawieniem się w jego życiu Kasi.

Nie mogę powiedzieć nic złego o tej dziewczynie – moje roszczenia dotyczą raczej syna, który zamienił mamę na swoją żonę.

Wiem, że Kasia jest jego ukochaną i powinien się nią opiekować, ale nie można zapominać o matce. Żon można mieć więcej niż jedną, jeszcze nie wiadomo, co życie przyniesie, a matkę ma się tylko jedną i innej mieć nie będzie. Nie mówię o pieniądzach i prezentach, bo tego nie wymagam. Chodzi mi raczej o pomoc w bieżących sprawach i obowiązkach oraz o utrzymywanie kontaktów. Mieszkam sama i kiedy w domu coś się zepsuje, to chciałabym móc liczyć na pomoc syna, ale zwykle on w takiej sytuacji dzwoni po specjalistów i nawet nie przyjeżdża. Mówi wtedy, że nie chce się urywać ze swojej pracy, a przecież profesjonaliści zrobią wszystko szybciej i lepiej, dzięki czemu żadne z nas nie będzie traciło czasu.

Rozumiem, że jest zajęty, ale przecież mógłby wpaść wieczorem, napić się ze mną herbaty i po prostu porozmawiać. Pracuje przez kilka dni w biurze, a potem przez trzy z domu, ale mimo tego nie odwiedza mnie za często. Czasami tylko wpadnie do mnie na godzinę z Kasią, jeśli akurat mieli coś do załatwienia na mieście. 

Katarzyna nie pracuje i zwykle jest w domu. Oczywiście to ich decyzja, kto zarabia na dom, ale szkoda, że mój Adaś żonie kupuje wszystko, a mi nawet nie przyniesie jabłek, gdy wpada na chwilę z wizytą.

Kiedy ich odwiedzam, to Kasia zwykle nakrywa suto do stołu. Nawet jeśli nie organizują jakiegoś przyjęcia czy spotkanie towarzyskiego, to zawsze mają jakieś zaskakujące smakołyki, na przykład owoce w środku zimy – ostatnio widziałam u nich borówki! Syn kupuje wiele egzotycznych produktów, o których nawet wcześniej nie słyszałam.

Gdyby to dla dzieci były takie smakołyki, to jeszcze bym zrozumiała, ale oni nie mają jeszcze dzieci – wszystko to syn kupuje dla swojej żonki, a matce nie przyniesie nawet cytryny do herbaty!

Nadskakuje swojej żonie, a ona nawet nie może mu dać dziecka. Mówią mi, że jeszcze za wcześnie na potomka, bo chcą teraz trochę pożyć dla siebie, coś przeżyć, ale jakoś w to nie wierzę. Myślę, że albo Kaśka kiedyś balowała i może nawet usunęła ciążę, a teraz nie może mieć dzieci, albo po prostu jest bezpłodna od zawsze. Nie powiem im tego w twarz, bo nie chcę nikogo urazić, ale bardzo boli mnie fakt, że jedyny syn o mnie zapomniał.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziewięć + siedem =

Dla żony jest w stanie znaleźć nawet borówki w środku zimy, a matce nie kupi nawet jabłka