Nie chcę zabrzmieć źle, to nie tak, że jestem roszczeniowy, czy wymagam niemożliwego. Po prostu muszę się wygadać, bo jestem sfrustrowany i bezsilny. Próbowałem już wielokrotnie rozmawiać z rodzicami i teściami, ale nie przynosi to żadnych rezultatów. Nie mam już siły… a sytuacja wydaje się bez wyjścia.
Od pół roku wspólnie z żoną wychowujemy córeczkę, Oliwkę. Jesteśmy młodzi, niedoświadczeni i liczyliśmy na pomoc rodziców, chociaż w ciągu pierwszych miesięcy życia dziecka. Coś mi się nie zgadzało już wtedy, gdy powiedzieliśmy rodzicom o ciąży, a oni zareagowali tak, jakbyśmy im powiedzieli, że trawa jest zielona. Zupełnie nie okazali żadnych emocji, nawet się nie uśmiechnęli. Nie spodziewałem się nie wiadomo jakich reakcji, ale jak można nawet nie pogratulować przyszłym rodzicom? Przecież sami mieli dzieci!
Postanowiliśmy się nie przejmować, uznaliśmy, że dziecko jest nasze i najważniejsze, że mamy siebie. Jednak to wiązało się z koniecznością podjęcia dodatkowej pracy, a żona musiała zarabiać praktycznie do porodu, bo nie mieliśmy za wiele oszczędności. Po urodzeniu dziecka, nasi rodzice złożyli się na wspólny prezent – cztery paczki pampersów i dwie pary śpioszków… Wiem, to zawsze coś, ale dobrze wiedzieli, że jest nam ciężko, a oni nie należeli do najbiedniejszych. Najsmutniejsze jest to, że na tej jednej wizycie, na której podarowali nam prezent, się skończyło – do tej pory ani razu nas nie odwiedzili. Mieli nas gdzieś! Nie mieliśmy pojęcia jak zająć się niemowlakiem, wszystko musiała nam pokazać położna, ale wciąż baliśmy się, że zrobimy coś źle i nie mieliśmy kogo zapytać.
Rodzice zgodnie uważali, że nasze dziecko to tylko nasza sprawa i nie zamierzali się wtrącać. Nie rozumieli, że potrzebujemy pomocy. Moja żona praktycznie nie spała, ja po dwóch zmianach w pracy nie dawałem rady jej odciążyć przy dziecku. Siedziałem z Oliwką godzinę, góra dwie, w ciągu dnia, wtedy Małgosia mogła się wykąpać lub przespać, ale to było ponad nasze siły. Dziwi mnie, że dziadkowie nie zachwycają się wnuczką, nie chcą pomóc przy jej wychowaniu. Znajomi mówią, że najgorsze mamy za sobą i teraz będzie tylko lepiej, a my trzymamy się tej myśli i jakoś dajemy radę. Jednak w głębi serca mamy żal do rodziców, że tak postąpili i ciężko jest mi to wybaczyć.
