Moja przyjaciółka miała taką teściową, której nie można opisać nawet słowami. Według niej Malwina od razu po powrocie z pracy powinna natychmiast zabrać się za gotowanie obiadu mężowi.
Kiedyś wróciła do domu i jeszcze nie zdążyła się dobrze rozebrać, jak usłyszała dzwonek telefonu męża:
– Cześć mamo. Nie, jeszcze nie jadłem obiadu. Właśnie wróciła z pracy, a lodówka świeci pustkami. Nie chcę jeść tego, co wczoraj, ale nie, nie jestem bardzo głodny, bo w pracy jadłem kanapkę. Do Ciebie na obiad? Dobra, pędzę!
W tym momencie zaczęło się w niej gotować. Co powinna zrobić? Przeprosić męża za to, że musiała pracować i tak późno wróciła? A może dziękować teściowej, że zajęła się jej mężem?
A może iść z nim na obiad do teściowej? Pewnie nie byłaby zachwycona jej obecnością, ale chociaż dowiedziałaby się od teściowej, co ta o niej myśli.
Ich małżeństwo jednak nie przetrwało długo. Dziesięć razy poszła do teściowej na obiad i potem zdała sobie sprawę, że ma dość. Jej drugi mąż jest całkowitym przeciwieństwem pierwszego i gotują razem na zmianę. Nie muszą biegać razem do teściowej na obiad.

