Dokąd idziecie? Przybyliśmy was odwiedzić!

Dokąd idziecie? Przyszliśmy was odwiedzić!

Nienawidzę twojej siostry! wykrzyknęła Bożena, marszcząc nos. Ona mnie doprowadza do białej gorączki!

Nie tylko ciebie odparł Krzysztof, przytulając żonę.

Wtrąca się we wszystko i udaje najmądrzejszą. A ta jej mina, gdy udaje jej się mnie upokorzyć! zgrzytnęła Bożena. Raz moje wychowanie jest do niczego, raz makijaż niemodny

Zawsze taka była wzruszył ramionami mąż. To wina matki, która ją rozpieszczała.

Dobrze, że mieszkamy sto kilometrów od twojej rodziny westchnęła Bożena, spoglądając w sufit.

Teściowa, Halina, i szwagierka, Kinga, mieszkały w Warszawie, a Krzysztof z Bożeną w małej wsi pod Łodzią.

Obie kobiety były wdowami i dzieliły mieszkanie, więc gdy małżeństwo odwiedzało Halinę, trafiało też do Kingi.

Szwagierka nie znosiła Bożeny, więc kłótnie były nieuniknione.

Na początku Bożena zaciskała zęby, lecz widząc, że Halina też zaczyna ją krytykować, postanowiła odpowiadać.

Każda wizyta kończyła się awanturą, więc para przestała jeździć do rodziny Krzysztofa.

Halina szybko to zauważyła i zadzwoniła do syna.

Dlaczego nie przyjeżdżacie? Dwa tygodnie cię nie widziałam. Nie myślisz, że tęsknimy? strofowała.

Mamy dużo pracy odparł Krzysztof sucho.

Co takiego ciekawego robicie? podejrzliwie zapytała Halina. Żona ci zabrania? Ostatnio wyszła, jakby połknęła kiszone ogórki.

Powiedziałem, mamy sprawy zakończył rozmowę.

Lecz godzinę później Halina znów zadzwoniła.

Przyjedziemy do was.

Po co? zdziwił się Krzysztof.

Odwiedzić starą przyjaciółkę i was, skoro wy do nas nie chcecie oznajmiła stanowczo.

Twarz Krzysztofa zrzedła. Nie unikał rodziny po to, by teraz mieli u niego gości.

Pewnie nas nie zastaniecie próbował odwieść je od pomysłu.

Dokąd idziecie? warknęła Halina. Chyba po prostu nie chcecie nas widzieć.

Idziemy na urodziny skłamał Krzysztof.

To idźcie, choć matka i siostra nie przychodzą codziennie odcięła się, rzucając słuchawkę.

Krzysztof poczuł wyrzuty sumienia, ale wspomnienie ich zachowania wobec Bożeny je stłumiło.

Nie powiedział żonie o wizycie, by nie siać niepokoju.

Lecz trzy godziny później okazało się to błędem. Gdy zadzwonił dzwonek, Bożena otworzyła drzwi.

Ujrzawszy teściową i szwagierkę, zastygła w zdumieniu.

Krzysztof, przypomniawszy sobie o nich, przybiegł do przedpokoju.

Bożena, gotowa? Jeszcze się nie przebrałaś? udawał, że nie widzi gości.

Gotowa na co? zmieszała się.

Na urodziny. Zapomniałaś? wymusił uśmiech. O, mamo, Kinga, co wy tu robicie?

Mówiłam, że przyjdziemy odparła Halina. Możemy wejść?

Nie, właśnie wychodzimy. Bożena, przebierz się pociągnął żonę za rękę.

Bożena spojrzała pytająco, lecz mrugnięcie Krzysztofa wszystko wyjaśniło.

Dokąd idziecie? Przyszliśmy was odwiedzić! zawołała Kinga, krzyżując ręce. To nie za późno na imprezę?

Musimy być na miejscu za pół godziny odparł Krzysztof.

Pójdziesz tak ubrany? zaśmiała się Halina.

Kurczę, zapomniałem zaczerwienił się, uciekając do sypialni.

Kinga i Halina wymieniły sceptyczne spojrzenia. Nie wierzyły w tę historię.

Nie możecie odwołać wyjścia? spytała Halina, gdy syn wrócił.

Nie, obiad już opłacony. Wpadnijcie w przyszłym tygodniu rzucił, wiedząc, że odmówią.

Może poczekamy tu na was? zaproponowała Kinga.

Nie, macie gdzie iść, prawda?

U ciebie lepiej niż u tej przyjaciółki zaśmiała się cicho Halina. Zresztą, nie była zachwycona naszą wizytą.

Zawiozę was na dworzec zaproponował Krzysztof.

Autobusy już nie jeżdżą odcięła się Kinga.

To wynajmę wam pokój w hotelu zaoferował.

Więc do hotelu? obraziła się Halina. Boicie się, że was okradniemy?

Po prostu nie chcemy nikogo w domu wtrąciła Bożena.

Nie musicie! Halina wyszła, a Kinga rzucała za nimi gorzkie uwagi.

Gdy odeszły, małżeństwo odetchnęło.

Wymówka z urodzinami stała się niepotrzebna.

Halina i Kinga wróciły taksówką do Warszawy, postanawiając zerwać kontakt.

Krzysztof przypomniał sobie o nich, gdy będąc w mieście na wizycie u lekarza, szukał miejsca na obiad.

Kinga otworzyła drzwi, mówiąc sucho:

Wychodzimy. Nie zostawiamy obcych w domu.

Zrozumiał, że są głęboko urażone.

Po tym spotkaniu ich więzi ostatecznie się rozpadły.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

2 × 4 =

Dokąd idziecie? Przybyliśmy was odwiedzić!