Mój związek małżeński trwał od przeszło 35 lat, z Pawłem wychowałam trójkę naszych dzieci. Teraz nasi synowie mają już swoje rodziny i własne potomstwo. Zawsze uważałam, że mam szczęśliwe życie, czułam się kochana i taką samą miłością obdarzałam bliskich. Już w pierwszych latach małżeństwa zbudowaliśmy piękny i bezpieczny dom, mąż zarabiał spore pieniądze i dzięki temu było nas stać na wykształcenie dzieci, podróże zagraniczne i inne przyjemności.
Wszystko było cudowne, aż do czasu, kiedy mój mąż przeszedł na emeryturę. Dotychczas Paweł pracował w systemie zmianowym, zajmował stanowisko kierownicze, ale czasem musiał pójść do pracy na noc. Mimo wszystko udawało nam się spędzać szczęśliwe chwile razem, a ja korzystałam z czasu dla siebie, gdy Paweł odsypiał zmiany. Mój mąż uwielbiał swoją pracę, mimo zbliżającego się wieku emerytalnego, powtarzał, że zrobi wszystko, by móc pracować dłużej. Tak się jednak nie stało, ledwo miesiąc po osiągnięciu wieku emerytalnego, musiał przymusowo zrezygnować z pracy, ponieważ podupadł na zdrowiu. Pracodawca musiał zorganizować zastępstwo i był zachwycony nowym kierownikiem, więc Paweł nie miał już powrotu i musiał przejść na świadczenie emerytalne.
No i zaczęło się, Paweł, który był przyzwyczajony do pracy, nie umiał usiedzieć w domu. Zaproponowałam mu, żeby założył sobie konto na jednym z popularnych portali społecznościowych i pokazałam mu jak wyszukiwać znajomych. Miałam nadzieję, że rozmowa z ludźmi pomoże mu zabić czas i łatwiej mu będzie przywyknąć do życia emeryta. Niestety, jak szybko wpadłam na ten pomysł, tak szybko pożałowałam. Paweł odszukał niemal wszystkich znajomych z czasów studiów, a z jedną z koleżanek prowadził bardzo długie konwersacje. Początkowo były to niewinne rozmowy, a później zrodził się romans.
Zaczęłam zauważać, że mąż się ode mnie oddala, nasza relacja była coraz chłodniejsza i ciężko mi było to znieść. Trwa to już kilka miesięcy i zdążyłam się parę razy poważnie pokłócić z Pawłem. Niedawno złożyłam pozew rozwodowy, ale nie mówiłam nic dzieciom, bo się wstydziłam. Koleżanka Pawła mieszka zaledwie 30 km od naszego miasta, jest mężatką i ma dwoje dzieci, ale nie przeszkadza jej to w uwodzeniu mojego męża i spotykaniu się z nim weekendami. Mój mąż wynajął mieszkanie w jej mieście, by być bliżej kochanki. Z tego co wiem, to ona go często odwiedza, ale nie chce opuścić męża. Ale najciekawsze jest to, co robi Paweł – wydzwania i wypisuje do mnie codziennie pytając o moje plany, samopoczucie i dzieci. Każda wiadomość od niego sprawia mi ból, po ponad 35 latach wspólnego życia, które uważałam za naprawdę szczęśliwe, opuścił mnie dla innej kobiety. Nie spodziewałam się po nim takiego zachowania. Bardzo mnie zranił i trudno mi sobie poradzić z tymi emocjami. Czy to możliwe, że się zakochał? Czy po prostu oszalał, że rujnuje rodzinne życie po latach małżeństwa? Nie wiem co mam robić… Może powinnam przestać odbierać jego telefony i wiadomości, żeby mniej się denerwować i łatwiej pogodzić się z sytuacją.
