Chciałabym przeżyć kiedyś tak romantyczne chwile jak moja przyjaciółka Basia. Pamiętam jak narzekała na swojego męża i jak przybiegała do mnie, gdy był pijany, a potem wypłakiwała sobie oczy nad własnym losem. Doradziłam jej, by znalazła w sobie siłę i zakończyła to małżeństwo, nie mogłam już patrzeć na jej cierpienie. Basia nie wierzyła, że jeszcze kiedyś zaufa mężczyźnie, a już na pewno nie myślała, że mogłaby się prawdziwie zakochać, a jednak ją to spotkało. To naprawdę romantyczna historia. Moja przyjaciółka nie ma samochodu, więc na rozprawę rozwodową musiała pojechać autobusem i wraz z kilkorgiem osób czekała na przystanku na opóźnionego kierowcę. Nerwowo przebierała nogami ze strachu, że się spóźni na wyznaczoną godzinę, a tak bardzo chciała mieć to już za sobą. Marzyła, by wrócić do swojego panieńskiego nazwiska i nie mieć nic wspólnego z Arkiem, który od 4 lat niszczył jej życie. Z zamyślenia wyrwał ją męski głos, rozejrzała się i dostrzegła uśmiechniętą twarz w czarnym samochodzie wystającą zza opuszczonej szyby. Mężczyzna powtórzył swoje pytanie: „Pytałem czy chcesz, żebym cię gdzieś podrzucił, widzę, że chyba ci się spieszy”. Basia zszokowana sytuacją odpowiedziała, że dziękuje, ale już nadjeżdża jej autobus.
Po 20 minutach wysiadła z pojazdu i biegła na salę rozpraw, z której następnie wyszła rozpromieniona. Udało się wszystko załatwić na jednej rozprawie, nie mogło być lepiej. Z sądu wychodziła z ogromnym uśmiechem i na zewnątrz głęboko zaczerpnęła powietrze. Poczuła przyjemny zapach męskich perfum, który bardzo pozytywnie jej się skojarzył, ale zupełnie nie wiedziała z czym, a po chwili usłyszała ten sam męski głos, co wcześniej tego dnia: „Ponownie się spotykamy, ale tym razem wyglądasz jeszcze piękniej. Może teraz dasz się gdzieś podrzucić albo chociaż zaprosić na kawę? Chyba oboje mamy co świętować?”. Basia pomyślała, że nic nie straci, jeśli wypije kawę z przystojnym mężczyzną. Okazało się, że Darek również w dniu dzisiejszym się rozwodził, ponieważ jego małżeństwo było jednym wielkim kłamstwem ze strony jego żony. Przegadali dwie godziny przy pysznej kawie i ciastku, a później mężczyzna odwiózł Basię do domu. Moja przyjaciółka przez kolejny tydzień żałowała, że nie wzięła żadnych namiarów na Darka i zastanawiała się, dlaczego nie poprosił jej nawet o numer telefonu, skoro tak dobrze im się rozmawiało.
Dopiero po tygodniu, gdy w końcu poszła do pracy po urlopie związanym z układaniem życia na nowo po rozwodzie, usłyszała upragniony głos Darka. Stała akurat na przystanku i czekała na autobus do biura, gdy Dariusz podbiegł do niej, a ona rzuciła się w jego ramiona, zupełnie nie kontrolując tego co robiła. Mężczyzna zaproponował, że odwiezie ją do pracy i po drodze opowiedział jej jak przez tydzień codziennie parkował w pobliżu tego przystanku rano przed pracą i czekał na nią, a w weekend jeździł w pobliżu jej bloku w nadziei, że ją spotka, jednak udało się dopiero dziś. Przeprosił ją, że nie wziął od niej numeru telefonu, ale wyjaśnił, że to przez roztargnienie spowodowane wrażeniem, jakie na nim wywarła podczas spotkania. Później opowiedział jej, że nie mógł o niej zapomnieć i ciągle myślał o jej niebieskich oczach. Obiecał, że po pracy przyjedzie po nią i zabierze na obiad i tak spotykali się kilka miesięcy, aż któregoś dnia Darek udekorował pięknie przystanek, na którym pierwszy raz zobaczył Basię i gdy przyszła na autobus, którym miała jechać do pracy, oświadczył jej się i tym spowodował, że była najszczęśliwszą wersją siebie. Oboje jeszcze niecały rok wcześniej nie mieli nadziei, że będą w stanie ułożyć sobie życie z innym partnerem, a taki przypadek sprawił, że się odnaleźli i przekonali jak bardzo się mylili.
