Dziadku, kiedy wreszcie przepiszesz mi swoje mieszkanie? Wiesz, że go potrzebuję.
Dawid stał przy oknie w małej szpitalnej salce i udawał, że czegoś przez nie wypatruje. Nie patrzył na staruszka leżącego na szpitalnym łóżku, tylko ciągnął dalej:
– Wiesz, przed ślubem chciałbym tam zrobić remont, żeby móc się tam zaraz wprowadzić. Musimy zacząć załatwiać te sprawy, a ja zacznę szukać miejsca dla ciebie w domu opieki. Zapatrzony w okno nie widział, jak z dziadka oka spłynęła pojedyncza łza.
– Nie możesz mnie zbywać w nieskończoność, teraz idę, ale wrócę jutro i mam nadzieję, że w końcu zrobisz to, co już dawno powinieneś zrobić.
Kiedy Dawid wyszedł dziadek pomyślał -ot doczekałem się, tak mu pilno do mojego mieszkania, że nie może poczekać, aż spokojnie umrę. Żeby coś pomóc to go nie ma, ale po zapis to pierwszy.
Te smutne rozmyślania przerwała pielęgniarka, która przyszła zrobić zastrzyk.
– Panie Ignacy, czym pan tak się martwi?
Wnuki pana odwiedzają, a wnuk to chyba z potrzeby serca codziennie przychodzi.
Staruszek uśmiechnął się smutno i powiedział:
– Tak, z potrzeby serca, raczej mieszkania.
– Niech Pan się nie martwi, wszystko jakoś się ułoży, lekarze są dobrej myśli i szybko postawią pana na nogi.
Gdy pielęgniarka wyszła z Sali, dziadek zaczął wspominać swoje życie.
Staruszek miał dwie córki, jedna zmarła dawno temu osierocając 15 letnia córkę -Idę.
Druga córka jest po rozwodzie, szuka miłości zmieniając partnerów jak rękawiczki. Jej syn- Dawid – jest lekkoduchem, w żadnej pracy nie zagrzał długo miejsca, teraz liczy na mieszkanie po dziadku, choć wcale na niego nie zasługuje.
Co innego Ida, dziewczyna w bardzo krótkim odstępie czasu straciła oboje rodziców i gdyby nie dziadkowie wylądowałaby w domu dziecka. Dziadkowie zajęli się nią, ona nigdy im tego nie zapomniała, starała się jak mogła, by nigdy nie żałowali tej decyzji. Ukończyła studia z wyróżnieniem i mogła zacząć robić karierę, ale w tym czasie zachorowała babcia. Ida poświęciła się opiece nad nią, była przy niej dniem i nocą, nie myślała o rozrywkach czy chłopakach, całą energię poświęciła babci, a później, gdy już babci nie było swoją opieką otoczyła dziadka. Woziła do lekarzy, kupowała leki. Pomimo, że mieszkała na stancji w pobliskim mieście, była na każde zawołanie.
– Tak – pomyślał dziadek – Tak trzeba zrobić, to Ida powinna dostać mieszkanie, zasłużyła na nie, ona na pewno nie odda mnie do domu starców. A Dawid? Ten chłopak niech wreszcie dorośnie i zacznie myśleć o życiu, a nie tylko czeka, kiedy zamknę oczy.
Dziadek nacisnął dzwonek przywołujący pielęgniarki, a gdy ta przyszła poprosił, żeby zadzwoniła do jego prawnika.
Dziadku, kiedy wreszcie przepiszesz mi swoje mieszkanie? Wiesz, że go potrzebuję.
