Dzięki swojemu psu odnalazł miłość.

Kilka miesięcy temu zostawiła mnie żona, złożyła wniosek rozwodowy i po prostu odeszła. Długo nie mogłem się z tym pogodzić, bo wciąż ją kochałem, ale dzięki temu odnowiłem kontakty ze starymi znajomymi i jeden z nich przypomniał mi historię naszego dawnego kolegi. Zaszczepił we mnie nową nadzieję i namówił na przygarniecie psa ze schroniska. Już tłumaczę co ma jedno do drugiego… Nasz wspólny znajomy, Mirek, pracował jako geodeta i kiedy akurat kupił własne mieszkanie, na jego drodze pojawił się szczeniak. Jego ekipa znalazła go na działce, którą mierzyli i nie umieli znaleźć właściciela. Nikt z okolicy nie umiał im pomóc, więc padło na Mirka, że ma zabrać psa do siebie, ponieważ jako jedyny nie miał jeszcze zwierzaka. Mężczyzna wahał się, ale spojrzał w psie oczy i wiedział, że są sobie pisani.

Mirek nawał swojego psa Barry i stworzył dla niego przytulne miejsce we własnym mieszkaniu. Po pewnym czasie wprowadziła się do niego jego dziewczyna, Jola, która nie przepadała za psem i najwyraźniej on za nią również. Jola wiele razy przekonywała Mirka, by znalazł inny dom dla Barrego, ale on się na to nie zgodził. Kilka miesięcy później dziewczyna zaszła w ciążę, więc Mirek oświadczył się jej, wzięli ślub i zaczęli dostosowywać mieszkanie dla nowego członka rodziny. Jola coraz częściej narzekała na obecność psa w mieszkaniu i obawiała się o bezpieczeństwo dziecka, więc Mirek zaczął zabierać Barrego ze sobą do pracy, ale to było za mało. W końcu kobieta namówiła męża, żeby oddał psa obcym ludziom, a on czuł ogromną presję i mimo wewnętrznego sprzeciwu, posłuchał jej.

Przekazał psa poprzez fundację, którą polecił mu znajomy i zostawił wiadomość dla nowego właściciela, zwracając się z prośbą o odpowiednie dbanie o jego ukochanego przyjaciela. Mimo braku obecności psa w mieszkaniu, Jola wciąż chodziła niezadowolona i czepiała się męża o wszystko. Kiedy pewnego dnia wrócił z pracy, zastał ją pijaną przed telewizorem, a dziecka nie było nigdzie w pobliżu. Mężczyzna zaczął panikować i wypytywać żonę o dziecko. Wtedy Jola, w przypływie pijackiej szczerości, wyznała mu całą prawdę – nie był ojcem chłopca i nie powinien interesować się miejscem jego obecnego pobytu. Na szczęście dziecko było u dziadków, ale słowa Joli dały Mirkowi do myślenia i natychmiast wykonał test na ojcostwo, który potwierdził wersję Joli. Zawsze czuł, że żona trzyma go na dystans i wewnętrznie podejrzewał, że to nie jego dziecko i był wściekły, że zrezygnował z psa dla tak fałszywej kobiety.

Pojechał do fundacji i poprosił o możliwość spotkania z nowym właścicielem Barrego, chciał go odzyskać. Pojechał po adres wskazany przez kobietę, która przygarnęła psa i zobaczył radość w oczach przyjaciela. Porozmawiał z kobietą i spędził czas z psem, a po tym spotkaniu stwierdził, że Irmina bardzo mu się spodobała. Przyjeżdżał do Barrego co kilka dni i wyraźnie zbliżał się też do jego nowej właścicielki, która nie miała nic przeciwko temu. Irmina była dokładnie taką dziewczyną, o jakiej Mirek śnił od zawsze, w dodatku kochała Barrego i była gotowa oddać mu psa mimo tej miłości. Po kilkunastu spotkaniach oboje wyznali sobie uczucia i postanowili zamieszkać razem. Mirek dopiero wtedy znalazł w sobie siłę, by zażądać rozwodu i ułożyć życie u boku Irminy. Mam nadzieję, że ja również znajdę w swoim życiu odpowiednią kobietę i być może mój pies pomoże mi odnaleźć miłość.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwa + sześć =

Dzięki swojemu psu odnalazł miłość.