– Panie doktorze, niech pan mnie ratuje! – piękna dziewczyna wtargnęła do gabinetu starszego psychiatry. – Goni mnie duch!
– Proszę usiąść! – Ze swojego ogromnego doświadczenia wiedział, że tak ostry ton może na chwilę uspokoić pacjentkę.
Dziewczyna usiadła na krześle.
– Opowiedz mi spokojnie co się dzieje. – powiedział spokojnym tonem.
– Goni mnie duch – zaczęła dziewczyna drżącym głosem. Potem zaczęła błagać: – Panie doktorze, czy mogę usiąść obok pana? Boję się go.
– Proszę podejść, usiąść. Czy w dzieciństwie miałaś uraz w obrębie głowy? – zapytał lekarz, gdy dziewczynka usiadła.
– Nie.
– Jak długo duch cię prześladuje?
– Miesiąc.
– Czy przychodzi do ciebie w nocy?
– Nie, tylko w dzień. I tylko na ulicy. A kiedy się odwracam, znika.
Nagle drzwi się otworzyły i zamknęły.
– Tam. To jest on. Jest za drzwiami! – krzyknęła dziewczyna.
– Jak wygląda?
– Wysoki, szczupły, w czarnym płaszczu i czarnym kapeluszu.
Doktor wyjrzał za drzwi. Ku swojemu zdziwieniu zobaczył na tle okna wysoką sylwetkę w kapeluszu.
Dwie osoby nie mogą widzieć tego samego. Więc… Lekarz podszedł do nieznajomego, złapał go za ramię i wciągnął do swojego gabinetu.
– Mamusiu.. – mamrotała dziewczyna, gdy zobaczyła zjawę.
– To on?
– Tak.
– Kim jesteś?- zapytał lekarz zjawę. – Dlaczego prześladujesz dziewczynę?
– Jestem Antoni. Lubię ją.
– Dlaczego nie podszedłeś i się nie przedstawiłeś?
– Jestem nieśmiały. – odpowiedział chłopak.
– Ty głupku! – pisnęła dziewczyna – O mało nie wylądowałam przez ciebie w szpitalu psychiatrycznym!
– No, proszę mi wybaczyć! Nie chciałem. Bardzo mi się podobasz!
– Jak masz na imię? – lekarz zapytał dziewczynę.
– Nina. – odpowiedziała.
– Tak, moje dzieci. Błogosławię was! Teraz, kiedy się znacie, idźcie już, wyjdźcie stąd i zajmijcie się swoimi amorami na zewnątrz. Czekają na mnie pacjenci…
