Pewnego wieczora zamówiłam taksówkę z pracy do domu. Kiedy zeszłam na dół, z taksówki wyszła 20-letnia dziewczyna w jasnej kurtce. Odeszła, a ja włożyłam do taksówki najpierw swoje kwiaty (dostałam je od kolegi, ale to inna historia), a potem sama wsiadłam. Po 5 minutach do taksówkarz zadzwoniła tamta dziewczyna, a żeby nie odwracać swojej uwagi od drogi, mężczyzna skorzystał z zestawu głośnomówiącego.
– Tak, zostawiłam u Pana torbę i pilnie jej potrzebuję – powiedziała dziewczyna.
– Teraz wiozę już inną pasażerkę i nie mogę zawrócić, póki co jadę w przeciwnym kierunku od Pani adresu zamieszkania.
Byłam zmęczona i chciałam być jak najszybciej w domu, ale pomyślałam – dlaczego by nie uratować człowieka w potrzebie?
– I tak nie odjechaliśmy za daleko, więc może zwróćmy tej dziewczynie torebkę, może są w niej jakieś naprawdę ważne rzeczy – Ładowarkę, klucze, pieniądze, albo jakieś dokumenty…
Rzeczy zwróciliśmy oczywiście nie na mój koszt. Kiedy jechaliśmy już pod mój adres, znowu do taksówkarza zadzwoniła tamta dziewczyna.
– Zapomniał mi Pan zwrócić czapkę – powiedziała.
– Zapomniałem? Dobrze, ale ja jadę już w zupełnie innym kierunku więc proszę wybaczyć, ale teraz nie mogę w niczym pomóc – teraz taksówkarz nawet nie chciał zapytać, czy nie zgodziłabym się jeszcze raz do niej wrócić.
– Ale Pan musi zwrócić mi czapkę! – mówiła to już pełnym złości głosem.
– Dziewczyno, o północy dojadę do domu, a do pracy wyjeżdżam już o 9. Jeśli tak bardzo Ci zależy na tej czapce, to mogę Ci podać adres, żebyś ją sobie odebrała. Możesz w ostateczności także wezwać moją taksówkę i zapłacić za mój przyjazd.
– Już raz zapłaciłam za tę czapkę, drugi raz nie zamierzam. Oddaj mi moją rzecz, albo napiszę o Tobie złą opinię w Internecie, że kradniesz rzeczy pasażerów.
W tym momencie z taksówkarzem spojrzeliśmy po sobie. Nie spodziewałam się takiego chamstwa.
– Proszę to zrobić, mnie jest wszystko jedno. Dzieci czekają na mnie w domu i nie zamierzam dłużej zostawać w pracy przez jakąś czapkę, no proszę wybaczyć.
Długo się jeszcze kłócili, ale nie o to chodzi. Kiedy jechaliśmy już wprost do mojego domu, zapytałam taksówkarza:
– Dlaczego nawet mnie Pan nie zapytał, czy nie mam nic przeciwko temu, aby zawrócić z drogi po raz drugi? Może lubię jeździć po mieście wieczorem?
– Może i tak, ale ja nie mam ochoty pomagać takim niewdzięcznym ludziom.
– Niewdzięcznym?
– Nie powiedziała nawet “dziękuję”, kiedy oddaliśmy jej torbę. Nawet patrzyła na mnie tak, jakbym sam ukradł jej tę torbę i targany wurzutami sumienia ostatecznie postanowił ją zwrócić – odpowiedział taksówkarz – A Pani co zrobiłaby na jej miejscu?
– Dałabym niezły napiwek.
– No widzi Pani. Kiedy pierwszy raz z nią rozmawiałem i usłyszałem jej ton, już wtedy wiedziałem, z jakim rodzajem człowieka mam do czynienia.
– Jaki?
– Ona jest wampirem i komunikując się z drugim człowiekiem wysysa z człowieka jego energię.
– Ona prosiła tylko o swoje rzeczy z powrotem – powiedziałam – ona nie jest winna temu, że nie zauważyliśmy czapki, leżała na podłodze, nie było jej widać.
– Cóż, tak mógłbym spędzić kolejną godzinę wyjeżdżając w przeciwnym kierunku z mojego domu i zwracając jej czapkę. I tak, to byłoby po dżentelmeńsku, ale czy naprawdę chcę wyjść w jej oczach na kogoś takiego kosztem spędzenia czasu z dwójką moich synów, którzy na mnie czekają w domu, abym chociaż przed snem z nimi przez moment porozmawiał? Wybór jest dla mnie prosty. Może to mało grzeczne zachowanie, ale muszę wykarmić rodzinę – to jest najważniejsze.
Wtedy zdałam sobie sprawę, że się z nim zgadzam. Wykonuje swoją pracę i nie pracuje dla siebie, ale dla swojej rodziny, aby im niczego nie zabrakło. Dlaczego ma zatem dbać o potrzeby innych (szczególnie obcych) osób, skoro ma swoją rodzinę?






