Dzisiaj postanowiłam spędzić dzień dla siebie – tak, jak zalecają psychologowie.

– Cóż, spróbuję chociaż jeden dzień – pomyślałam – może mi się spodoba. W końcu mam urlop i mogę sobie na to pozwolić.

Nawiasem mówiąc, został mi jeden dzień urlopu.

Obudziłam się o 11. Poprzedniego wieczora miałam dużo pracy w domu, więc położyłam się późno. Spałam, tak jak należy – 8 godzin i wypoczęta, mogłam rozpocząć dzień.

W domu panowała cisza. Syn robił coś na tablecie i wyglądało na to, że nawet nie był łazience po przebudzeniu. Jestem zaangażowaną mamą, więc nie mogłam tego zignorować– poprosiłam go, aby poszedł się umyć.

Córka spała. Najwyraźniej również wgapiała się w tablet do późnej nocy. Pogłaskała ją po głowie i powiedziałam, że chyba wyłączyła budzik i spóźniła się na półkolonie.

Mąż był w pracy. Dobra robota! Sam wstał, zjadł śniadanie i wyszedł.

Wzięłam długi prysznic i starannie umyłam zęby. Nałożyłam na skórę wszystkie balsamy jakie miałam i wykonałam masaż twarzy, obiecując sobie, że wieczorem nałożę maseczkę.

Zrobiłam kilka ćwiczeń relaksacyjnych i poszłam wypić kawę w ciszy.

Zadzwonił mąż.

– Jesteś zdrowa? – usłyszałam w słuchawce.

– Jak nigdy, a co?

– Wow, dobrze! Myślałem… nieważne, nie znalazłem śniadania w lodówce. Gdzie je ukryłaś?

– Wyszedłeś głodny?

– Wypiłem kawę i przegryzłem suchą bułką.

Po śniadaniu poszłam do spa. Chciałam również wejść na basen, ale zdałam sobie sprawę, że na wszystko nie starczy mi czasu w ciągu jednego dnia. Wygląda na to, że częściej trzeba robić sobie dni dla siebie. Wróciłam już po porze obiadowej. Na szczęście syn odgrzał sobie wczorajszą zupę, a córka pojechała jednak na półkolonie.

Zaczęłam więc myśleć o kolacji. Zdecydowałam się na pieczone warzywa. Nie robiłam ich od bardzo dawna, ponieważ nikt w domu, poza mną, nie lubi warzyw. Ale zamiast gotować, postanowiłam zadzwonić do koleżanki i wyciągnąć ją do restauracji. Zaczęła bronić się, że ma za dużo na głowie – kolacja, sprzątanie, zmywanie, położenie dzieci spać.

Opowiedziałam jej krótko o dniu dla siebie. Jej mąż krzyknął w słuchawkę:

– Też chcę! Chociaż wieczór dla siebie.

Więc jednak wyszłyśmy do restauracji. Usiadłyśmy przy stole, jedna z patelnią z grillowanym mięsem, druga z wielkim, stekiem na talerzu. Mój mąż coś sobie odgrzeje na obiad.

Siedziałyśmy długo. Rozmawiałyśmy, śmiałyśmy się, piłyśmy wino.

Po powrocie do domu zastałam całą trójkę głodną. Mąż nie wiedział, co mógłby odgrzać na obiad, więc zamówił pizzę, a teraz czekali na dostawce.

Nie wyglądali, jakby byli na mnie źli. Patrzyli ze współczuciem i przerażeniem w oczach. Myśleli, że coś mi się stało. Opowiedziałam, gdzie byłam, ale nie uwierzyli! Byli pewni, że jestem chora i biegałam po lekarzach.

Wieczorem nałożyłam maseczkę na twarz i położyłam się do wanny, aby pomyśleć o życiu. Długo nie wychodziłam, więc rodzina co jakiś czas pukała w drzwi i pytała, czy wszystko w porządku.

Potem położyłam się do łóżka z książką. Przypomniałam sobie, że dawno nie spędziłam romantycznego wieczoru z mężem, a przecież takie rzeczy również są potrzebne. Trudno, następnym razem… Kolejny urlop już za rok.

Mąż i dzieci jeszcze przez kilka dni traktowali mnie ulgowo, jakby ciągle coś mi było. Ale potem wszystko wróciło do normy. Trudno, niedługo spróbuję jeszcze raz.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

4 × trzy =

Dzisiaj postanowiłam spędzić dzień dla siebie – tak, jak zalecają psychologowie.