Ewelina ma dwadzieścia sześć lat i postanowiła, że przyszedł czas na urodzenie dziecka. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że nie zamierza po urodzeniu rezygnować z pracy na czas urlopu macierzyńskiego. Chce mieć zarówno dziecko, jak i karierę. W tym celu chce wymusić na mnie i moich rodzicach pomoc, nie patrząc na nasze potrzeby i chęci.
Relacje w naszej rodzinie nie są może bardzo ciepłe, jednak nie ma w niej także konfliktów. Rodzice nigdy nie wyróżniali żadnej z nas, traktując nas na równi. Teraz, gdy jesteśmy dorosłe, pomagają nam również sprawiedliwie.
Nie ma co ukrywać, że moja sytuacja materialna jest znacznie gorsza od sytuacji Eweliny. Wyszła za mąż za faceta, który posiadał już mieszkanie. My z mężem poświęcamy cały swój czas na pracę, ponieważ musieliśmy kupić mieszkanie na kredyt hipoteczny. Nie mamy wolnych weekendów czy wakacji, wszystkiego sobie odmawiamy, by jak najszybciej pozbyć się zadłużenia. Na razie nie myślimy o powiększeniu rodziny.
Moja siostra z kolei od czterech lat robi karierę w dużej firmie i stać ją na wiele. Doszła więc do wniosku, że czas najwyższy na urodzenie mężowi dziecka. Twierdzi, że to najlepszy możliwy moment na ciążę, bo chce być mamą w pełni sił. Planuje cieszyć się macierzyństwem ale nie planuje rezygnować z pracy na wzięcie urlopu macierzyńskiego.
Teściowie Eweliny pracują, więc na ich pomoc nie może liczyć. Nie wybierają się jeszcze na emeryturę, ponieważ pomagają młodszej córce spłacać kredyt.
Nasi rodzice również nadal pracują. Nie Daliby rady wyżyć tylko z emerytur. Ewelina wymyśliła więc, że wyśle naszą mamę na urlop macierzyński, żeby mogła się zająć swoją wnuczką! A ponieważ w tym wypadku rodzice nie utrzymaliby się tylko z zarobków taty, siostra zdecydowała, że ja i ona, będziemy się dokładały do życia rodziców. Zupełnie jej nie zainteresowało, że w takim wypadku nie mielibyśmy z mężem pieniędzy na spłatę hipoteki.
– Słuchaj, Ewelina, jeżeli chcesz, żeby mama zajmowała się twoim dzieckiem, to sama musisz jej to jakoś zrekompensować! To nie nasz problem. Ja też chciałabym mieć dziecko, nie jesteś sama w swoich marzeniach. Nie każę ci jednak płacić za to, że urodzę! Chcesz urodzić to się nim zajmij, dlaczego matka ma wychowywać twoje dziecko?!
Ewelina tak sobie wbiła do głowy ten pomysł, że żadne argumenty do niej nie przemawiają. Nie chce zatrudniać niani, bo za drogo. Za to chce kupić samochód, żeby być mobilną. Zamierza zrealizować swój plan, bez względu na wszystko.
Niestety jej plan nie ma racji bytu. Nie wzięła pod uwagę tego, że każdy z nas ma swoje życie i plany. Ostatnio strasznie pokłóciła się z mamą, ponieważ ta odmówiła jej pomocy. Mama nie czuje się na siłach, by podjąć się odpowiedzialności za noworodka. Zresztą miejsce noworodka jest przy matce!
Ewelina jest obrażona na nas wszystkich i twierdzi, że jesteśmy egoistami. Nie przychodzi jej do głowy, że moglibyśmy wypracować jakiś kompromis, gdyby tylko nie upierała się tak głupio przy swoim pomyśle.
Jak myślicie, można tak przerzucać swoje problemy na barki innych osób i wymuszać na nich pomoc? Zwłaszcza nie biorąc pod uwagę ich potrzeb? kto w tej sytuacji jest egoistą Waszym zdaniem?
