Filip pracuje w firmie ojca, ale nie jest przychylnie odbierany przez współpracowników. Czy mają rację w ocenie?

Filip jest pracownikiem, o którym niemal wszyscy mają złe zdanie, ponieważ jest synem dyrektora. Niedawno dwie jego koleżanki z pracy bardzo żywo o nim rozmawiały. Daria jest pracownikiem od niecałego miesiąca, a Filip stał się jej niepisanym mentorem – sama sobie go upatrzyła i prześledziła jego karierę z informacji uzyskanych od innych osób, a potem szybko stwierdziła, że jej imponuje. Z kolei Marzena ma znacznie dłuższy staż pracy niż Filip i jako naoczny świadek rozwoju jego kariery wcale nie jest nim zachwycona.

– Marzena, ten cały Filip to wzorowy pracownik, zawsze jest na czas, wyrabia się ze wszystkimi zadaniami, a przy tym jest taki uprzejmy i pomocny. Jeszcze nigdy nie odmówił mi pomocy. Na pewno zrobi niemałą karierę w naszej branży, wróżę mu spore sukcesy – powiedziała Daria.
– Naprawdę uważasz, że to, co już osiągnął, to jego zasługa? Chyba wiesz kto jest jego ojcem? – zapytała Marzena.
– Tak, wiem, jest synem dyrektora, ale przecież to nie ma nic do rzeczy. Gdyby nie wykonywał swojej pracy należycie, na pewno by został zwolniony. Przecież widzę, że Filip każdego dnia się stara, nie unika obowiązków, a do ojca zwraca się jak my wszyscy: „Panie Tomaszu”.

Kobiety jeszcze kilka minut ze sobą rozmawiały, a na koniec Marzena dodała:
– Daria, jesteś chyba jedyną osobą w tej firmie, która tak myśli. Uwierz mi, że gdyby Filip nie był synem dyrektora, to wyleciałby, tak jak pozostali stażyści, którzy byli przyjęci dwa lata temu. Nie potrafił wykonywać swoich obowiązków, więc przeniesiono go do innego działu, a potem do następnego…
Opinię Marzeny podzielało wiele osób w firmie, to prawda, że Filip dwa razy zmieniał dział, ale za każdym razem zajmował wyższe stanowisko, wynikające z jego wiedzy i nabytego doświadczenia. Większość pracowników uważa, że to tylko dzięki ojcu, ale w rzeczywistości to zasługa ambicji chłopaka, a inni przez swoją zazdrość nie dostrzegali jego potencjału.

Filip sumiennie wykonywał powierzone obowiązki, a w międzyczasie ukończył studia z bardzo dobrym wynikiem. Chłopak był pomocą dla wielu współpracowników i usprawnił kilka procesów, czym ułatwił pracę w trzech działach. Możliwe, że starał się za trzech, aby udowodnić sobie, ojcu i wszystkim innym, że nie potrzebuje niczyjego wsparcia, by być świetnym pracownikiem. Widział, że inni nowo zatrudnieni nie dawali rady się utrzymać, a on za wszelką cenę nie chciał stracić pracy, ponieważ potrzebował stałego dochodu, by się usamodzielnić i wyjść z cienia własnego ojca. Nie zamierzał pracować u konkurencji, nie mógłby zrobić tego tacie, ale w zamian musiał zmierzyć się z nieprzychylnymi opiniami kolegów i koleżanek, pracujących u ojca w firmie.

Co o tym sądzicie? Czy współpracownicy Filipa mają rację co do niego? Faktycznie ojciec na pozycji dyrektora jest jedynym powodem, dla którego mężczyzna wciąż jest tam zatrudniony? A może taka opinia jest krzywdząca?

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzy × trzy =

Filip pracuje w firmie ojca, ale nie jest przychylnie odbierany przez współpracowników. Czy mają rację w ocenie?