Moja żona zmarła 12 lat temu i zostałem sam z dwójką nastoletnich dzieci. Wszyscy to ciężko przeżyliśmy i wspieraliśmy się wzajemnie w naszej żałobie. Śmierć Basi bardzo nas do siebie zbliżyła, to dzięki miłości do niej miałem siłę, by dalej żyć dla naszych dzieci, choć przez pierwsze dni nie potrafiłem wyobrazić sobie jak to będzie bez mojej kochanej żony.
Z biegiem czasu pogodziliśmy się z naszym losem, ale pamięć o Basi była wciąż żywa w naszym domu. Dzieci skończyły szkołę, poszły na studia i zaczęły samodzielne życie w większym mieście, a ja zostałem sam. Dopiero wtedy poczułem jak bardzo jestem samotny. Wtedy postanowiłem znaleźć inną pracę, w której miałbym do czynienia z ludźmi, by odrobinę zabić tę samotność, a przy okazji udało mi się więcej zarobić.
Nie potrzebowałem tych pieniędzy, poprzednia pensja była aż nadto wystarczająca, więc wszelkie nadwyżki odkładałem sumiennie na konto, a końcem każdego roku dzieliłem oszczędności na pół i obdarowywałem dzieci. Jacek i Malwina byli zaskoczeni ile pieniędzy potrafiłem odłożyć w ciągu roku i chętnie przyjmowali taki prezent.
Po kilku latach w tej samej firmie zatrudniła się Alicja, bardzo piękna i inteligentna kobieta. Od początku nie była mi obojętna, załapaliśmy dobry kontakt, a potem staliśmy się bliskimi przyjaciółmi. Czułem się przy niej bardzo dobrze i postanowiłem zaryzykować – zaprosiłem ją na randkę, a ona nie odmówiła. Pół roku wcześniej rozwiodła się z mężem i chciała spróbować życia ze mną, a ja pragnąłem mieć taką wspaniałą kobietę u swego boku. Nie sądziłem, że jeszcze kiedykolwiek będę w stanie się zakochać.
Alicja zamieszkała ze mną, a nasz związek bardzo szybko się rozwijał. W końcu postanowiłem powiedzieć dzieciom, że związałem się z kobietą, którą pokochałem. Jednak ich reakcja bardzo mnie rozczarowała, syn i córka zgodnie stwierdzili, że zwariowałem na stare lata i nie powinienem zastępować nikim ich mamy. Nie rozumieli, że trudno mi się żyje samemu i chciałbym jeszcze czuć się kochany i potrzebny.
Wtedy moje dzieci kazały mi wybierać. Na szali postawiły moja miłość do Alicji, a z drugiej strony ich samych i moje wnuki. Wiedziałem, że nie żartują, ale pomyślałem o tym jak wyglądały ostatnie lata i na palcach u ręki mogłem policzyć ile razy mnie odwiedzili. Było mi ciężko podjąć tę decyzję, ale z Alicją przynajmniej nie byłem samotny. W głębi serca liczę na to, że dzieci mi kiedyś wybaczą i znowu będziemy szczęśliwą rodziną.
