Gdy zdałam sobie sprawę z błędu, jaki popełniłam, było już za późno

Kiedy wychodziłam za Mariusz, byłam w nim szaleńczo zakochana. Wydawało mi się, że to najlepszy facet, jakiego kiedykolwiek poznałam i bardzo podobało mi się to, jak o mnie dbał i zabiegał. Jednak po jakimś czasie zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę nic do niego nie czuję, że po prostu jest mi z nim wygodnie. Niestety było za późno na zmianę zdania, ponieważ byłam z nim w ciąży. Potem przez trzy lata żyłam z człowiekiem, który był ojcem mojego dziecka, a dla mnie był tylko współlokatorem, który przez zakochanie, nie widział, że stał mi się obojętny.

Kiedy po raz pierwszy dopuściłam się zdrady, czułam się podle, nie wiedziałam jak mam wrócić do domu i spojrzeć w oczy Mariuszowi. Jednak im częściej spotykałam się z Adamem, kłamstwa były na porządku dziennym i nie umiałam się z tego wyplątać. Adam był zupełnym przeciwieństwem Mariusza, miał własne zdanie, sam decydował o wszystkim i szykował dla mnie różne niespodzianki. A w łóżku był z niego prawdziwy ogier. Kiedy rok temu zaproponował, żebym zostawiła męża i wprowadziła się do niego, nie wahałam się.

Mariusz załamał się wiadomością o rozwodzie, błagał mnie, żebym dała mu jeszcze szansę naprawić nasz związek. Byłam nieugięta i zakochana we władczym Adamie. Mój były nie odpuszczał, wykorzystywał każdą okazję, kiedy widywał się z synem, żeby prosić mnie o kolejną szansę. Był gotów wszystko mi wybaczyć, obiecywał, że będzie dla mnie lepszy, ale ja tego nie chciałam. Gdy w końcu zrozumiał, że wolę Adama, niestety zrobił coś okropnego i lekarze właśnie walczą o jego życie… Mój syn może stracić ojca.

Wiem, że to moja wina i nie potrafię normalnie funkcjonować z tą myślą. Teraz, kiedy myślę o tym wszystkim, żałuję, że dałam się ponieść emocjom i nie walczyłam o moje małżeństwo. A najgorsze jest to, że Adam po ślubie okazał się być zupełnie innym człowiekiem niż zdążyłam go poznać. Kilka miesięcy po zawarciu małżeństwa pokazał swoje prawdziwe oblicze i zaczął stosować wobec mnie przemoc. To jeszcze bardziej skłoniło mnie do refleksji nad moim postępowaniem w przeszłości.

Mój były mąż nie skrzywdziłby muchy, kochał swojego synka i mnie, a teraz może być za późno, by naprawić jakikolwiek błąd… Przecież on był moim wymarzonym mężczyzną, w dodatku tak oddanym, że był gotów kochać mnie dalej, mimo moich zdrad, a ja, głupia, byłam zapatrzona w mężczyznę, który nawet mnie nie szanował. Zniszczyłam swoją rodzinę i być może coś o wiele cenniejszego. Gdybym wiedziała, że tak się to skończy, na pewno nie zrobiłabym takiej głupoty. Teraz wiem jedno: lepiej być samemu niż żyć z kimś takim jak Adam.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

siedemnaście − 16 =

Gdy zdałam sobie sprawę z błędu, jaki popełniłam, było już za późno