Gdy zmarła moja teściowa i okazało się, że jej dom przypadł mojemu mężowi, jego rodzeństwo nagle zaczęło nas często odwiedzać. Po jednym wydarzeniu, sytuacja wróciła do normy.

Mój mąż ma starsze rodzeństwo – brata i siostrę. Odkąd zaczęłam się spotykać z Markiem, widziałam ich może kilka razy. Nigdy nie czułam, żeby przyjęli mnie do rodziny, zawsze traktowali mnie chłodno, z resztą nasze dzieci też są dla nich obojętne. Kiedy zmarła mama Marka, wszystko nagle się zmieniło. Powodem był oczywiście spadek, ponieważ teściowa zostawiła swój dom mojemu mężowi, pomijając pozostałe dzieci. Moim zdaniem to sprawiedliwe, ponieważ Magda i Tomek mają własne domy, a my wciąż mieszkamy w maleńkim mieszkaniu na kredyt. W dodatku przydałby się jakiś remont.

Wydaje mi się, że teściowa chciała poprawić nasze warunki życiowe i dlatego zdecydowała się na taki zapis w testamencie, ale Magda i Tomek zaczęli bardzo naciskać na Marka i żalić się, że czują się pokrzywdzeni przez matkę. Mój mąż ma bardzo dobre serce i uległ namowom rodzeństwa, podejmując decyzję o sprzedaży domu i podziale zysku. Długo się zastanawiał czy robi dobrze, ale oni przychodzili do nas w każdy weekend i zawsze przynosili jakieś prezenty dla dzieci, więc uwierzył, że dzięki śmierci matki ich relacje się w końcu polepszą.

Kiedy mąż sprzedał dom i podzielił pieniądze po równo, nagle ich zainteresowanie naszą rodziną się skończyło. Nie było odwiedzin ani telefonów, po prostu zapadli się pod ziemię. Widziałam, że Markowi było przykro, ale nie chciałam mu nic mówić. Pieniądze wydaliśmy na odświeżenie naszego mieszkania, lecz byłam wściekła, że szwagier i szwagierka tak nas zwiedli. Mogliśmy sobie kupić nowe, większe mieszkanie albo przenieść się do domu po teściowej i wynająć nasze mieszkanie, ale stało się inaczej i czasu już nie cofniemy.

Kiedyś, przypadkiem, spotkałam Magdę w supermarkecie i zapytałam ją dlaczego już nas nie odwiedza i nie odbiera telefonów, a ona zaczęła robić uniki. Twierdziła, że nie ma czasu, bo zajmuje się czymś wymagającym sporo uwagi, ale nie potrafiła sprecyzować o co konkretnie chodzi. Przecież doskonale wiem, że po prostu dostała to, co chciała i się wycofała. Cóż, nie lubię rodzeństwa mojego męża i nawet nie chce mi się z nimi rozmawiać, ale szkoda mi męża. Mam nadzieję, że kiedyś zrozumie, że nie warto tracić na nich czasu.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziewięć + osiemnaście =

Gdy zmarła moja teściowa i okazało się, że jej dom przypadł mojemu mężowi, jego rodzeństwo nagle zaczęło nas często odwiedzać. Po jednym wydarzeniu, sytuacja wróciła do normy.