– Hanka nie przejmuj się tak, przecież wiesz, że twoja matka to manipulantka.

Hanka niedawno urodziła synka, tak nawiasem mówiąc Antoś to rozkoszny bobas, nad podziw grzeczny. Na początku Hanka bardzo się bała, jak sobie poradzi z maleństwem sama, bo praca jej męża wymagała częstych wyjazdów, a niemowlęta tak często mają kolki, nie śpią po nocach. A tu taka niespodzianka, maluch grzeczniutki, śpiący w nocy i nie tylko w nocy więc miała czas, aby też zajmować się domem.
Tomek – jej mąż często musiał wyjeżdżać w trasę, dobrze zarabiał więc Hanka mogła spokojnie korzystać z urlopu macierzyńskiego i nie martwić się o pieniądze. Cały czas mogła opiekować się synkiem. Uwielbiała to robić nawet wtedy, gdy Tomek był w domu i zajmował się dzieckiem, ona chociaż na chwilkę musiała przytulić i jednego, i drugiego.
I tak wiedliby spokojne i szczęśliwe życie, gdyby nie matka Hanki, która miała bardzo skomplikowany charakter. To dziwne, ale lubiła dręczyć swoją córkę i robić jej tzw. moralniaki, że niby Hanka nie interesuje się jej losem. Pewnego dnia zadzwoniła do Hani z pytaniem, czy może odwiedzić wnuka. Hanka już miała się zgodzić, ale usłyszała, że matka kaszle więc odmówiła, proponując inny termin odwiedzin, aż kobieta wyzdrowieje, bo teraz jest sezon grypowy i nie chciałaby, żeby Antoś zachorował.
Po tych słowach kobita wpadła w jakiś amok, wyzwala Hankę od niewdzięcznic i się rozłączyła. Chociaż Hanka nie powiedziała nic złego, matka się na nią obraziła i nie odbierała od niej telefonów.
Hanka dzwoniła, pisała, tłumaczyła, nic to nie dawało, matka uparcie milczała.

Tak minęły 2 tygodnie i Hanka zaczęła się martwić, była nawet gotowa matkę przeprosić, choć tak naprawdę nie czuła się winna.
Właśnie układała synka do drzemki, gdy zadzwonił telefon. Zobaczyła, że to matka dzwoni więc szybko odebrała.
– Mamo cieszę się, że… – zaczęła mówić, ale matka szybko jej przerwała
– Ciesz się, przez ciebie prawie umarłam i gdyby nie listonosz pewnie do dziś leżałabym na podwórku. Jestem w szpitalu na intensywnej opiece.
Hanka opadła na krzesło ręce jej drżały, a twarz strasznie pobladła.
– Mamo, ale gdzie jesteś, w którym szpitalu?
Niestety odpowiedzi już nie uzyskała, bo kobieta już się rozłączyła.
Tomek widząc stan żony zapytał co się stało? Na co Hanka ze łzami w oczach odpowiedziała, żeby szykował się do drogi, bo muszą jechać do szpitala do jej matki, która jest w bardzo złym stanie. Tomek jak zwykle opanowany zapytał, do którego szpitala mają jechać, na co jego żona bezradnie rozłożyła ręce.
Podał żonie szklankę wody, a sam zaczął dzwonić po szpitalach i już wkrótce wszystko wiedział.
Okazało się, że matka Hanki miała operacje na wyrostek, wszystko poszło dobrze i już jutro miała wyjść do domu.
– No widzisz jaka ta twoja intrygantka jest umierająca. To ty prawie mi tu zeszłaś na zawał.
Uspokój się nic jej nie grozi.


No powiedzcie sami, czy coś takiego robi się własnemu dziecku?

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

19 − siedem =

– Hanka nie przejmuj się tak, przecież wiesz, że twoja matka to manipulantka.