Kinga zajmuje się architekturą krajobrazu, jest specjalistką w swojej dziedzinie i oprócz pracy na etacie, bierze również zlecenia do domu. Jakieś pół roku temu odezwał się do niej mężczyzna, któremu polecono Kingę i poprosił ją, by pilnie dokończyła projekt, porzucony przez poprzedniego wykonawcę. Chodziło o zaprojektowanie małej przestrzeni w ogrodzie, by spełniała funkcję wypoczynkową. Klientowi zależało na czasie i cena nie grała roli, więc kobieta stwierdziła, że najbliższe dwa popołudnia poświęci na to zlecenie. To mogła być szansa jedna na milion na zarobienie takich pieniędzy w krótkim czasie.
Po przeanalizowaniu wymagań klienta oraz przesłanego jej projektu, który wymagał poprawek, po poprzednim wykonawcy, Kinga zaczęła zastanawiać się, co było powodem odstąpienia od wykonania zlecenia. To, co zobaczyła było dla niej idealne, nie rozumiała dlaczego konieczne były zmiany w tym projekcie. Przemyślała inne rozwiązania i zaproponowała najlepsze jej zdaniem rozmieszczenie mebli ogrodowych i nasadzeń. Po zakończeniu pracy wysłała wszystko do klienta i oczekiwała zapłaty, zgodnie z ustaleniami, ale co chwila dostawała jakieś uwagi do projektu.
Przez dwa miesiące Kinga łudziła się, że uzyska zapłatę na swoją pracę, ale nie doczekała się przelewu. Wydzwaniała do zleceniodawcy i żądała wynagrodzenia, ale jedyne co jej mówiono, to, że firma dopiero zaczyna działalność i nie są w stanie wypłacić jej umówionej kwoty. Kiedy spytała dlaczego zgodzili się na jej warunki, odpowiedzieli, że mieli nadzieję, iż Kinga zrozumie ich sytuację i nie będzie chciała zapłaty za to krótkie i małe zleconko. Kobieta nie mogła uwierzyć własnym uszom, została oszukana i nie zamierzała tego tak zostawić, przypomniała im, że projekt wciąż jest jej własnością i zna dane końcowego odbiorcy, więc niech nie myślą, że sprawa tak się zakończy. Dowiedziała się ostatecznie, że jest materialistką, która nie jest gotowa pomagać ludziom.
