„I tak jedzieciez dziećmi nad morzem, więc zabierzesz też moje” – oświadczyła siostra mojego męża

Zimowe ferie szkolne Gabriela, Sławek oraz ich pociechy spędzili nad morzem za granicą. Ten czas był wspaniały – mieszkali w świetnym hotelu, kąpali się w ciepłym morzu i ogólnie doświadczali zupełnie nowych dla siebie rzeczy podczas tego pobytu. Cała rodzina była zachwycona podróżą, chociaż to dzieci przywiozły z niej ze sobą najwięcej wspomnień i wszystkim najmocniej się emocjonowały.

Niestety początek podróży trochę nie wypalił, ponieważ już w trakcie przygotowań do wyjazdu rodziny z siostrą Sławka się znacznie pogorszyły.

Gabriela od dawna marzyłam o wyjeździe nad morze i chciałam, aby to była rodzinna podróż. Aby więc spełnić to marzenie i dać dzieciom szansę wypoczynku dzieciom w zimie, ich rodzice odkładali na to cały rok. Kiedy w końcu pieniędzy było wystarczająco dużo, aby opłacić taką podróż, wtedy Gabriela zdecydowała się pochwalić krewnym. 

Większość cieszyła się szczęściem tej rodziny, a jeśli ktoś był zazdrosny to albo tego nie okazywał, albo robił to w dość żartobliwy sposób.

Niezwykła okazała się tylko reakcja siostry Sławka. Dowiedziawszy się o nadchodzącej podróży natychmiast zaczęła przedstawiać mu swoje warunki:

– Moich synów też zabierzesz ze sobą. Moje dzieci nigdy nie były nad morzem, ale bardzo o tym marzą. I tak bierzesz dzieci na wakacje, więc jaka jest różnica, czy będzie ich dwójka czy czwórka? Jesteśmy rodziną, a z nią trzeba się dzielić wszystkim, poza tym to ja nie mam pieniędzy, żeby zorganizować coś takiego dla mojej rodziny! 

Słysząc te słowa Sławek początkowo pomyślał, że siostra żartuję, chociaż dość głupio. On uśmiechając się odpowiedział, że jeśli przez rok jego siostra z mężem będą oszczędzać, to ich dzieci także będą mogły zobaczyć morze. 

Jak się okazało, siostra Sławka była całkowicie poważna. Odmowy nie zaakceptowała i zaczęła słownie atakować brata i jego żonę:

– Nie żal wam dzieci? Zabieracie swoje nad morze, a moje co? Mają siedzieć w czasie wolnym w domu? Są nie tylko Waszymi siostrzeńcami, ale także Waszymi chrześniakami. Nie pomyślałabym, że moja rodzina będzie tak obojętna wobec moich dzieci.

Do rozmowy włączyła się Gabriela:

– Wiemy, że Twoje dzieci też chcą jechać nad morze, ale planowaliśmy wakacje tylko z rodziną, tylko we czwórkę. Mamy bilety dla czterech osób i nie mamy już pieniędzy na zakup dodatkowych. Przez długi czas zbieraliśmy na tę podróż i równie długo ją planowaliśmy, od początku nie zamierzając zabrać nikogo oprócz naszych dzieci na wycieczkę. Jeśli kupisz bilety dla swoich dzieci, to możemy je również wziąć ze sobą..

Siostrze takie wyjaśnienie najwyraźniej się nie spodobało:

– Skąd mam wziąć pieniądze? Jeśli nie chcesz pokazać morza moim dzieciom, to nie musisz, sami to zrobimy. Mam tylko nadzieję, że moje dzieci nie obrażą się na Ciebie. 

Sławek i Gabriela przez długi czas nie mogli dojść do siebie po takich atakach ze strony bliskiej osoby i nie potrafili zrozumieć, jak w ogóle mogła zaproponować im zabranie swoich dzieci na wakacje i to na ich koszt.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

osiemnaście − 11 =

„I tak jedzieciez dziećmi nad morzem, więc zabierzesz też moje” – oświadczyła siostra mojego męża