Janek wszedł do mieszkania matki bardzo załamany. W końcu zasnął ze zmęczenia i nadmiaru myśli, a następnego dnia okazało się, że zaszła pomyłka.

Janek wreszcie dotarł do rodzinnej miejscowości po trzygodzinnej jeździe samochodem. Nie odwiedzał matki przez ostatnie kilka tygodni, a teraz wrócił z powodu jednego telefonu. Dzwonili ze szpitala informując go o wypadku, w którym brała udział jego mama i o jej ciężkim stanie. Jankowi strach ścisnął gardło i nie zwlekał ani chwili, ale kiedy dotarł pod szpital powiedziano mu, że czas odwiedzin się skończył i polecono, by przyszedł następnego dnia. Nie uzyskał niestety żadnych wieści o zdrowiu mamy, ponieważ jej lekarz nie miał akurat dyżuru.

Mężczyzna udał się do mieszkania mamy i postanowił tam poczekać na kolejny dzień. Na szczęście klucze były u sąsiadki, która powiedziała mu kilka słów wsparcia. Kiedy Janek wszedł do mieszkania, wydawało mu się ono bardzo puste, bez głosu mamy. Znalazł na stole kartkę i długopis, nie wiedział dlaczego, ale napisał list, który skierował do mamy. Przekazał jej jak bardzo się martwi i żałuje, że nie odwiedzał jej częściej. Pomogło mu to poczuć się lepiej i udało mu się zasnąć.

Gdy nastał ranek do drzwi mieszkania zapukała sąsiadka i go obudziła, informując, że godziny odwiedzin rozpoczynają się za 30 minut. Zdążył tylko przemyć twarz i pobiegł do auta, by jak najszybciej znaleźć się w szpitalu. Pielęgniarka pokierowała go do gabinetu lekarza, który zajmował się jego matką, a tam Janek ze łzami w oczach powiedział: „Co z moją mamą? Dostałem wczoraj telefon ze szpitala, że jej stan jest bardzo ciężki i nie zostało jej wiele czasu”. Okazało się, że jego mama miała jedynie stłuczoną nogę i lekkie wstrząśnienie mózgu po potrąceniu jej przez rowerzystę, a lekarz nie miał pojęcia kto zadzwonił do mężczyzny i wprowadził go w błąd odnośnie stanu zdrowia matki: „Przepraszam, proszę nam wybaczyć tę pomyłkę. Wczoraj mieliśmy ciężki dzień i ktoś najwyraźniej pomylił pacjentki”.

Dla Janka najważniejsze było to, że może zabrać mamę do domu i nic innego nie miało znaczenia. Poszedł na salę, gdzie leżała jego mama i nie mógł się na nią napatrzeć, był wdzięczny losowi, że nic poważnego jej się nie stało.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

czternaście − osiem =

Janek wszedł do mieszkania matki bardzo załamany. W końcu zasnął ze zmęczenia i nadmiaru myśli, a następnego dnia okazało się, że zaszła pomyłka.