– Jeśli mieszkanie Ci się nie podoba, to płać za wynajem!

– Syn niebawem się żeni, chociaż nie wszystko można uznać za udane. Pokłóciliśmy się z synową i nie wiem, jaki będzie finał tego konfliktu – narzeka 60-letni Ludwik Pasterski.

– Co się stało?

– Z żoną kupiliśmy młodym mieszkanie. Wiesz przecież, że nie jesteśmy jakimiś bardzo zamożnymi ludźmi, ale oszczędzaliśmy na to już od dłuższego czasu. Dodatkowo sprzedaliśmy domek z terenem na ogródkach działkowych i jeszcze trochę musieliśmy pożyczyć od krewnych. W końcu jednak się udało i kupiliśmy mieszkanie, a potem przepisaliśmy je na syna. 

– Super! Chociaż nie będą musieli tułać się po wynajmie.

– Oczywiście trzeba jeszcze zrobić w tym mieszkaniu remont, ale my nie mamy już na to pieniędzy, więc będą musieli zrobić to młodzi. Żona powiedziała o tym synowej, a ta oburzyła się, że jak to, sami mają płacić za remont mieszkania i że ona nic nie zamierza tam robić! 

– Jak to, dlaczego?

– Mówi, że nie chce inwestować w czyjąś własność, bo przecież oficjalnie to mieszkanie należy tylko do naszego syna. Byliśmy naprawdę tymi słowami oszołomieni. Powiedziała też, że owszem, może dołożyć pieniądze do remontu, ale tylko wtedy, kiedy będzie współwłaścicielką tego mieszkania. A jeśli nie, to musimy dołożyć synowi do remontu, bo ona na pewno nie da nawet grosza, ewentualnie kupi jakieś niedrogie dodatki do wyposażenia. 

– A nie można tam mieszkać bez remontu?

– Niby można, ale to może być trochę niebezpieczne, bo kable są stare, trzeba je wymienić, to samo z instalacją wodno-kanalizacyjną. No i wiadomo, trzeba odmalować ściany, potem wymienić okna, bo są już nieszczelne, podłoga przetarta. Lepiej byłoby najpierw zrobić tam remont, a dopiero potem się wprowadzić. No ale jak widać synowej to nie przeszkadza i woli żyć w takich warunkach, niż dołożyć pieniędzy do remontu. 

– To znaczy, że chce przyjść na gotowe? Niech płaci zatem za jedzenie i rachunki, skoro nie chce inwestować w mieszkanie!

– Tak, też jej to powiedziałem, ale stwierdziła, że może dołożyć maksymalnie 400 złotych miesięcznie. 

– A jak syn na to wszystko reaguje?

– Na razie milczy. On chyba by tego nie przeżył, gdyby ślub miał się nie odbyć, bo naprawdę bardzo ją kocha. Ja jednak uważam, że Bóg pokazuje, że nie powinien jej poślubić, bo jest straszną materialistką. Swoją postawą pokazuje, że nie chce inwestować w swoją rodzinę. Ślubu jeszcze nawet nie było, a ona już się martwi o to, co byłoby w razie rozwodu. To nie jest normalne.

***

A Ty jak myślisz, czy synowa jest zobowiązana do inwestowania w to mieszkanie? Jeśli naprawdę kocha swojego mężczyznę, to dlaczego kategorycznie tego odmawia?

Czy zainwestowalibyście we własność ukochanej osoby, czy wolelibyście zaoszczędzić i zainwestować w swoje? Jak postępować w tej sytuacji? Czy warto odwoływać ślub?

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

pięć × 3 =

– Jeśli mieszkanie Ci się nie podoba, to płać za wynajem!