Od dawna jestem starszym człowiekiem, prawdziwym dziadkiem. Ludzie w transporcie publicznym widzą mnie tylko przez ten pryzmat. Ale mój wiek i status emeryta nie zmienia faktu, że moje życie toczy się dalej. Mam dużo siły i energii.
Niedawno przestałem uczyć studentów, ponieważ trudno mi było poradzić sobie z tymi leniwymi dzieciakami, które nigdy nie oddają niczego na czas. Teraz mam dużo czasu na spotkania z przyjaciółmi i inne spotkania towarzyskie, częste wyjazdy do domku letniskowego, całodzienne spanie, jeśli mam na to ochotę, czy chodzenie na tańce dla seniorów w miejscowym parku rozrywki. Podsumowując, moje życie wreszcie staje się takie, o jakim marzyłem w młodości. Pamiętam, jak mówiłem: „Kiedy będę na emeryturze…”.
Jest jednak jeden irytujący czynnik, który ciągle przeszkadza mi w realizacji planów i je niweczy. Mój syn i synowa zawsze próbują podrzucić mi swoje dzieci – moje wnuki. Wiem, że są zajęci, mają dużo pracy i innych spraw do załatwienia, ale Tymek i Amelka nie są już tacy mali, mają po dwanaście lat, dobrze się razem dogadują, a w szkole jest też opieka po lekcjach. Nie ma potrzeby wcześniejszego odbierania ich ze szkoły i zabawiania oglądaniem programów telewizyjnych, gdy mają do dyspozycji Internet w telefonie.
Opiekowałem się moimi wnukami, odkąd były niemowlętami, a teraz jestem zmęczony i zasługuję na przerwę. Nie mam ochoty marnować swojego czasu, którego być może nie zostało mi zbyt wiele, na dzieci mojego syna. Swego czasu z moją zmarłą żoną jakoś sobie radziliśmy sami i było dobrze, Damian wyrósł na świetnego faceta, mimo że nie zostawialiśmy go dziadkami.
Kilka razy próbowałem odmówić pomocy, ale mój syn natychmiast się obrażał i robił się pyskaty. Nie obchodziło go, że odwołałem długo planowany wyjazd czy spotkanie.
Boję się, że dojdzie do kłótni, jeśli powiem, że wcale nie chcę zostać z Tymkiem i Amelką. Widywać się z nimi w święta jest w porządku, ale nie codziennie lub kilka razy w tygodniu… Muszę więc lawirować między moimi pragnieniami a pragnieniami syna, wciąż nie mogąc znaleźć wyjścia z sytuacji, w której on mnie stawia, nazywając to „siedzeniem z moimi wnukami”.






