Moja mama wychowywała mnie samotnie, niestety mój ojciec nie stanął na wysokości zadania i zostawił ją kiedy jeszcze była w ciąży. Dziadkowie bardzo pomogli mamie po porodzie, a ona mogła dokończyć studia i potem podjąć pracę. Mama była dzielna i za wszelką cenę walczyła o to, żeby niczego mi nie brakowało, skupiła się na mnie do tego stopnia, że nigdy nie związała się już z żadnym mężczyzną, ale nie zauważyłam, żeby była smutna z tego powodu. Kiedy kończyłam podstawówkę miałyśmy już własne mieszkanie z dwiema sypialniami i dobrze nam się wiodło, a to wszystko dzięki mamie i jej ciężkiej pracy. W wieku 10 lat pierwszy raz usłyszałam od mamy, że jest wdzięczna babci za jej pomoc, opowiedziała mi, że przez cały czas czuła od niej wsparcie i że już na zawsze będzie pamiętała jej słowa: „Córeczko, nieważne co będzie, na nas zawsze możesz liczyć”.
Myślę, że właśnie te słowa napędzały mamę, bo babcia bardzo często jej to powtarzała i wspierała ją na każdym kroku. A potem mama to samo powtarzała mi i ja również czułam się zaopiekowana i wiedziałam, że mam w niej oparcie, cokolwiek by się nie działo. Teraz jestem już dorosłą kobietą i wraz z mężem wychowałam trzy dorosłe córki, a moja mama jest najwspanialszą babcią na świecie. Aż boli mnie serce na myśl, że gdyby nie mama, mogłam nie mieć tego wszystkiego. Pamiętam jak około 15 lat temu miałam chwilę zwątpienia i chciałam zostawić moje ówczesne życie, a zwłaszcza męża, który bardzo mnie zranił. Wtedy poszłam do mojej mamy i powiedziałam całą prawdę, łącznie z wyznaniem moich zamiarów.
Pierwsze, co od niej usłyszałam, to: „Asiu, cokolwiek byś nie postanowiła, we wszystkim będę cię wspierać, możesz na mnie liczyć”. A później omówiła ze mną wszelkie opcje i uświadomiła mi, że każdy człowiek ma prawo do błędów. Nie sugerowała mi nic, była całkowicie bezstronna, ale dzięki tej rozmowie zrozumiałam, że mój mąż kocha mnie ponad wszystko, tak samo jak nasze córki. Postanowiłam wrócić do Janka i od tamtej pory jesteśmy szczęśliwą rodziną. Wybaczyłam mężowi, a on zrozumiał, że rodzina jest dla niego najważniejsza. Nic nie musiałam mu mówić, wiedział, że moja decyzja jest w pewnym stopniu zasługą mojej mądrej mamy. Jestem jej wdzięczna, że uratowała moją rodzinę. Ja również moim córkom powtarzam, że cokolwiek się w życiu nie wydarzy, mają rodziców, na których mogą liczyć – to siła rodziny.
