Dorastałem w domu, w którym zawsze pojawiało się dużo gości. Mama bardzo lubiła zapraszać wszystkich i przyjmować ich w domu. Odkąd pamiętam, wszystkie święta obchodzono u nas, ale ja nie jestem taki jak moi rodzice i gościnność nie jest absolutnie moją cechą charakteru. Kiedyś nawet rodzina mojej żony nazwała mnie z tego powodu skąpcem.
Odwiedzali nas i nigdy nas nie uprzedzali. Nie tylko mi się to nie podobało, ale także mojej żonie, szczególnie, że potrafili nas obudzić swoim przybyciem już o 6.30 i to w sobotę!
Zawsze ich serdecznie witałem, ale tym było inaczej…
Zbieraliśmy się z rodziną na wakacje i to był dzień, kiedy mieliśmy na nie lecieć. Opróżniliśmy więc lodówkę, aby się w niej nic nie zepsuło podczas naszej nieobecności.
Kiedy niespodziewanie przybyli krewni, żona szybko zrobiła jakąś sałatkę i podała ciasteczka do herbaty. Naprawdę nie mieliśmy nic poza tym, a oni uznali, że jesteśmy skąpi!
Według nich gości należy przywitać przy nakrytym stole, a nie karmić marnej jakości produktami. Najciekawsze jest to, że wszystko i tak zjedli. Skoro było to takie sniedobre, to po co jedli to dalej? Nie zamierzałem ich słuchać – od razu wskazałem im drzwi.
– Ale dopiero przyjechaliśmy! – wykrzyczeli.
– To tak szybko jak przyjechaliście, tak szybko sobie wrócicie!
Od tego czasu już do nas nie przyjeżdżają.
A jak wam się podoba takie zachowanie?
