Pomiędzy mną, a starszą siostrą były tylko cztery lata różnicy, jednak zawsze wiedziałam, że jestem niechcianym dzieckiem. Rodzice wielokrotnie dawali mi to do zrozumienia. Moja siostra była dla rodziców najważniejsza. To dla niej zatrudniano korepetytorów, to ona chodziła na kursy. Ja zawsze chodziłam w ubraniach po Basi, nawet wtedy, kiedy ją przerosłam. Cieszyłam się, że chodzimy do różnych szkół i nikt nie widzi, że mam ubrania po niej. Ja na wakacje zawsze lądowałam u babci na wsi. Reszta rodziny jechała na wakacje nad morze. Oczywiście byłam nieszczęśliwa i przelałam wiele łez z powodu takiego traktowania. Nie umiałam i bałam się walczyć o swoje. Była cichą, spokojną, wręcz zahukaną dziewczyną.
Wyrosłam na zamkniętą w sobie, zakompleksioną dziewczynę. Moja siostra poszła na prywatną uczelnię. Kiedy przyszła pora na moje studia, usłyszałam, że jeżeli dostanę stypendium i miejsce w akademiku, to mogę pójść, inaczej nie mają zamiaru płacić. Ewentualnie mogę iść do pracy i studiować zaocznie. Dostałam się na studia, jednak nie doczekałam się żadnych gratulacji. Miałam już dosyć tej obojętności i postanowiłam się odizolować. Przeprowadziłam się do akademika. Tam poznałam chłopaka, za którego wyszłam na piątym roku, kiedy się okazało, że jestem w ciąży.
Kiedy moi rodzice dowiedzieli się o ciąży, kazali mi ją usunąć. Wyzywali mnie od bezwstydnic, oświadczyli, że nie przyjdą na ślub i nie dadzą mi żadnych pieniędzy. W tym samym czasie kupili mojej siostrze drogi samochód. Ich krzyki i groźby mnie nie powstrzymały. Wzięliśmy z Pawłem ślub i wkrótce urodziłam śliczną córeczkę. Paweł był zachwycony. Rodzice nawet nie zadzwonili, by nam pogratulować i poznać wnuczkę. W ogóle ich nie interesowało moje życie.
Nasza córeczka niedawno skończyła sześć lat i idzie do zerówki. Moi teściowie bardzo nam pomogli i podarowali nam mieszkanie. Teraz jestem ponownie w ciąży. Pewnego dnia zadzwoniła do mnie mama z informacją, że moja siostra wychodzi za mąż. Oświadczyła, że nie mają pieniędzy na wyprawienie dla niej ślubu i chcą, żebym wzięła pożyczkę. Pewnie się spodziewała, że nadal jestem taka spolegliwa i dla zachowania rodziny zrobię wszystko. Myliła się, te czasy miałam już dawno za sobą. Kiedy grzecznie odmówiłam wzięcia kredytu, mama zakomunikowała mi, że nie mam już ani rodziców, ani siostry. Szczerze mówiąc nie ruszyło mnie to. Już od dawna ich nie miałam.
