Kiedy rozmawiał z lekarzem, poczuł sie bezsilny i po prostu się rozpłakał. Zenek wiedział, że nie może się poddać, jednak tracił już siły. Nie chciał się szarpać, kłócić, ale wszystkiego nie da się rozwiązać bez konfliktów.
Bywa w życiu tak, że ludzie rozstają się ze sobą przez niezgodność charakterów albo przez to, że przestali się kochać i dogadywać. Życie to nie film i czasami nie ma w nim szczęśliwego zakończenia, tak jak i u Zenka.
Po rozwodzie musiał pracować dniami i nocami, aby utrzymać synka – miał zaledwie 2,5 roku. Było ciężko wszystko ze sobą pogodzić tym bardziej, że synka mógł zostawić w przedszkolu tylko na sześć godzin. Często dzwonił do byłej żony z prośbą o pomoc, żeby chociaż odebrała synka z przedszkola, ale reakcja nie pozostawiała złudzeń:
– Nie jestem Ci nic winna! – odpowiedziała.
– Jak to? Jesteś coś winna naszemu synkowi, jesteś jego matką! – dziwił się Zenek.
– Może i tak, ale teraz muszę o sobie myśleć. A winna nic Ci nie jestem, bo już nie jesyeśmy małżeństwem – ziewnęła i rzuciła słuchawką.
Jak widać, kobieta nie tylko rozwiodła się z mężem, ale i synem. Nie płaciła na niego alimentów, bo nie pracowała, nie interesowała się także tym, jak się czuje. Jak do tego doszło? Czy rozstając się z mężem można też zapomnieć o swoim dziecku? Zenek próbował znaleźć w tym jakiś sens, ale nie mógł.
Przyszedł do lekarza, a dokładnie do psychiatry, ponieważ czuł, że popada w depresję. Zdrowie fizyczne także się pogorszyło, a to przez to, że spał niespełna po 2-3 godziny na dzień. Był bardzo rozdrażniony i sfrustrowany, co doprowadziło go do tego, że zaczął sobie nawet wyrywać włosy z głowy.
A co z byłą żoną? Ma jego jak i dziecko gdzieś. Obecnie ma już nowego partnera, który nie chciałby kobiety z dzieckiem, więc jej tym łatwiej było zrezygnować z syna.
Tę wojnę wygrał ten, kto myśli tylko o sobie.

