Odkąd pamiętam, nie miałam szczęścia do związków. Niemal wszyscy moi znajomi mieli już małżonków i dzieci, a ja wciąż byłam sama. Moja dobra koleżanka, Nikola, próbowała mnie swatać z różnymi mężczyznami, ale za każdym razem kończyło się tak samo. Ona też nie miała męża, jak ja, ale przynajmniej była zaręczona i miała perspektywę na ślub. Gdy skończyłam 30 lat, Nikola zaciągnęła mnie do lokalnej wróżki, twierdząc, że na pewno tam wyjaśni się sprawa moich niepowodzeń w miłości. Podeszłam do tego bardzo sceptycznie, ale nie chciałam jej sprawić przykrości i skorzystałam z zaproszenia.
Nikola mocno wierzy w takie rzeczy jak magia i wróżki, więc pozwoliłam jej być pierwszą klientką. Dowiedziała się, że zerwie swoje zaręczyny i poślubi wymarzonego mężczyznę. Dla mnie wróżka miała zupełnie inną wizję przyszłości – ja na swoje szczęście miałam czekać jeszcze kilka lat. Całą drogę do domu śmiałam się, że wróżka nie powiedziała mi nic, czego nie mogłabym przewidzieć dla siebie sama, a potem szybko zapomniałam o przepowiedni. Nikola po kilku miesiącach rozstała się z narzeczonym i jeszcze tego samego dnia poznała Wiktora. Okazał się być spełnieniem jej marzeń i wkrótce została jego żoną, a ja wciąż, niezmiennie, byłam sama.
Już nawet przestałam wierzyć, że jest mi pisany jakiś mężczyzna, ale na chrzcinach córeczki Nikoli podszedł do mnie kuzyn Wiktora i rozmawialiśmy przez resztę przyjęcia. Chłopak mi się nawet spodobał, ale nie patrzyłam na niego jak na mężczyznę – był może z 10 lat młodszy ode mnie. Kiedy Robert zadzwonił do mnie następnego wieczoru i zaprosił mnie na kolację, myślałam, że sobie żartuje, ale nie miałam nic zaplanowane i postanowiłam się z nim spotkać. Ubrałam się tak, by wyglądać jak najmłodziej, ponieważ obawiałam się co powiedzą ludzie, kiedy zobaczą nas razem. Przed wyjściem zadzwoniłam do Nikoli i opowiedziałam jej o moich obawach, a ona odparła: „Kogo obchodzi co powiedzą ludzie? Najważniejsze, żebyście oboje byli szczęśliwi”. Po tej kolacji okazało się, że jesteśmy sobie pisani i po kilku miesiącach Robert mi się oświadczył. Jednak wróżka miała rację, a może to zwykły zbieg okoliczności.
