Mam na imię Aneta, mam 25 lat i jestem mamą dwóch uroczych bobasów. Nikodem ma cztery latka, a Stasio dwa miesiące.
Jestem w sumie jeszcze młoda i tak naprawdę nie wiem, czy to jest normalne. U mnie w domu nic takiego się nie robiło, a miałam ojca i trzech braci.
Ale zacznijmy od początku.
Wszystko zaczęło się jeszcze przed ślubem. Moja przyszła teściowa oznajmiła mi, że jej syn, a mój przyszły mąż cierpi na alergię.
Ma uczulenie na niektóre produkty spożywcze i przemysłowe, ale o tym miałyśmy porozmawiać po ślubie. Okres narzeczeństwa szybko minął i już byliśmy małżeństwem.
Na drugi dzień po ślubie teściowa wzięła mnie na rozmowę.
– Aneta – zaczęła – jako że idziecie na swoje, muszę ci wszystko wytłumaczyć odnośnie dbania o Marka. – No wiesz, co może jeść, jakiego proszku do prania musisz używać, a żeby było łatwiej, to zrobiłam ci listę.
I dała mi dość sporą, zapisaną kartkę. Miałam tam napisane, jakich produktów powinnam unikać. Moje zdziwienie wywołał punkt, w którym było napisane, że… muszę zawsze prasować majtki mężowi. Spojrzałam na nią pytającym wzrokiem – ale jak to? prasować majtki?
– Nigdy o czymś takim nie słyszałam.
Na moje pytanie teściowa odpowiedziała, że tak musi być, bo nieprasowane majtki podrażniają jej synowi pewne miejsce.
Jako dobra żona stosowałam się do zaleceń teściowej, gotowałam tylko bezpieczne potrawy, a mąż miał zawsze wyprasowany stosik majtek.
A potem urodził się Nikodem, przybyło zajęć, ale ja dzielnie dawałam sobie radę z obowiązkami i… prasowałam majtki. Gdy Nikodem wyrósł z pieluch i zaczął chodzić w majtkach, automatycznie i jemu zaczęłam te majtki prasować, a teściowa systematycznie sprawdzała, czy to robię.
Prasowałam posłusznie, „bo to dobre i higieniczne dla męskich klejnotów”. – tak twierdziła moja teściowa.
A potem urodził się Staś, tylko matka dwójki małych dzieci może mnie zrozumieć. Starałam się jak mogłam, żeby wszystko było zrobione na czas, lecz niestety, nie zawsze mi się to udawało. Czasem późno w nocy prasowałam te nieszczęsne majtki.
Wczoraj wieczorem byłam tak zmęczona, że położyłam się na kanapie i zasnęłam. Nagle, że snu zbudził mnie głos męża.
– Mamo, ja nie mam uprasowanych majtek. Aneta dzisiaj się wcześniej położyła zamiast prasować – skarżył się żałośnie.
Zrobiło mi się przykro, przecież mam prawo być zmęczona, a potem pojawiła się złość. Pomyślałam, że skoro musi mieć wyprasowane te majtki niech sobie wyprasuje sam albo niech chodzi bez.
