Aldona urodziła córeczkę przed terminem. Poród był bardzo trudny, ale na szczęście zarówno matka, jak i dziecko wyszli z tego cało. Musieli oboje poleżeć trochę dłużej w szpitalu, ale potem było już w porządku.
Mąż Aldony z okazji jej wyjścia wraz z dzieckiem ze szpitala w domu przygotował małe przyjęcie. Rodzina oraz najbliżsi przyjaciele zebrali się w ich mieszkaniu, aby powitać ją, jak i nowe życie, oraz obdarować ich kwiatami oraz prezentami. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie obecność teścia, który nie cierpiał Aodony i rzucał w jej kierunku złosśiwe spojrzenia.
– Tato, czemu jesteś jakiś nie w humorze? – zapytała Aldona.
– Zastanawiam się, dlaczego mój syn tak bardzo marnuje sobie życie…
– Co to znaczy?
– Jakoś nie widzę w tym dziecku żadnego podobieństwa do mojego syna, termin porodu też coś się nie zgadza. Pewnie go zdradziłaś.
Bez względu na to, jakich Aldona by nie podała argumentów, to teść i tak obstawał przy swoim. Aldona trochę zastanawiała się, co powiedzieć, ale potem odrzekła:
– Dobrze, możemy zrobić badania DNA, ale wtedy Ty i Twoja żona także zrobicie! – powiedziała synowa.
Faktem jest, że maż Aldony nie jest za bardzo podobny do swojego ojca, więc postanowiła trafić w ten słaby punkt.
– Jak śmiesz, gówniaro? – ojciec męża zdenerwował się.
– Co tutaj się dzieje, dlaczego ją wyzywasz? – do pokoju wszedł mąż Aldony.
– Wszystko w porządku, nic się nie dzieje – zaczął unikać tematu teść.
– Nie, dlaczego, zróbmy to – nie ustępowała Aldona.
– Nie mierz innych swoją miarą… – powiedział i wyszedł wściekły na korytarz.
Po pewnym czasie podszedł do Aldony i przyznał:
– Tak, Rafał nie jest moim synem. Żona mnie wówczas zdradziła, ale wybaczyłem jej i zgodnie uznaliśmy, że lepiej będzie, jak nikt nigdy się o tym nie dowie, nawet syn. Nie mów mu, proszę. Wybacz mi też moje głupie zachowanie, czasami pletę jakieś głupoty…
Teść chciał obrazić synową, ale ugodził się swoją własną bronią.
