Mam na imię Adam. Dobrze zarabiam pracując jako budowlaniec. Posiadam własne mieszkanie, domek letniskowy i samochód i bardzo cieszę się z tego wszystkiego, co posiadam. Teściowa widząc dobrobyt i pieniądze, jakie zarabiam zdecydowała, że moim obowiązkiem jest im pomagać, a szczególnie jej synowi, który do tej pory jest na utrzymaniu rodziców.
Najpierw pomogłem im finansowo, ale potem teściowa poprosiła mnie o załatwienie pracy dla jej leniwego syna na mojej budowie. To nie był dla mnie żaden problem i w sumie uznałem, że jeśli sam będzie zarabiał pieniądze, to może nie będę musiał się już do niego dokładać. Po tygodniu pracy zaczął jednak narzekać i żalić się swojej mamie, że nie ma sił, by nosić cegły czy zaprawę murarską, no i ogólnie bardzo się męczy.
Miałem w rezultacie nieprzyjemną rozmowę z teściową, która oskarżyła mnie o to, że syn dostaje najgorszą pracę. Po tym jej syn zrezygnował i więcej nie pojawił się na budowie.
Nie tak dawno urodziła mi się córka, ma na imię Natalia. Zacząłem już myśleć o jej przyszłości, dlatego zakupiłem już dla niej kawalerkę, na którą wziąłem kredyt. Do jej osiemnastych urodzin planowałem spłacić kredyt, a do tego czasu wynajmować to mieszkanie, aby szybciej spłacić zobowiązania.
– Adam, słyszałam o tym, że kupiłeś mieszkanie. Chcę, żeby zamieszkał w nim Sławek. W końcu nie zamierzacie z rodziną w niej mieszkać, a Ty musisz pomagać swoim bliskim! Syn mógłby w końcu się od nas wyprowadzić i żyć samodzielnie. Może w końcu będzie miał motywację, żeby znaleźć dobrą pracę i przy okazji nasze życie też się poprawi.
Nie spodziewałem się takiej bezczelności. Bardzo długo musiałem wyjaśniać mojej teściowej, że kupiłem mieszkanie dla mojej córki, a nie po to, żeby pomagać rodzinie. Jeśli Sławek nie ma nic przeciwko płaceniu za najem, to może się wprowadzać.
– Nie wstydzisz się wyłudzać pieniądze od bliskich? – wściekła się kobieta.
– Nie, nie wstydzę się! Zarobiłem na to mieszkanie sam i to Wy powinniście się wstydzić, że wykorzystujecie moją dobroć i próbujecie urządzić siebie na mój koszt! Wybaczałem to wiele rzeczy, ale mam dość! Niech Sławek sam zarobi sobie na mieszkanie! – wykrzyczałem wszystko, co od dawna o tym myślałem.
Teściowa poskarżyła się na mnie żonie, przez co bardzo się ze sobą pokłóciliśmy i prawie się rozstaliśmy. Jednak udało mi się przekonać żonę, że nie będę dla niego pracował, bo to nie mój obowiązek!






