Kupiłem mamie futro, a ona je sprzedała, żeby pokryć długi brata.

Kupiłem mamie futro, a ona je sprzedała, żeby pokryć długi brata.

– Mamo, skończmy już ten temat! Nie będę rozmawiał na temat mojego brata, dla mnie ten temat jest zamknięty. – zdenerwowany Marcel krążył po pokoju.
– Ty zawsze go nie lubiłeś – matka wyjęła chusteczkę i teatralnym gestem otarła nieistniejącą łzę. – Mógłbyś choć raz zapomnieć o swoich urazach i pomóc bratu.
– Pomagałem nieraz, i ty doskonale o tym wiesz, zawsze potrafiłaś tak wszystkim pokierować, że często w brew sobie pomagałem. Ale koniec z tym, tym razem ci się nie uda.
– Ale synu zrozum, teraz Witek ma nóż na gardle i jak nie spłaci tej pożyczki, to pewnie
komornik zajmie mu mieszkanie – nie dawała za wygraną.

-Ach, tak, mieszkanie po babci, to które miało być moje, a ty przepisałaś je Witkowi. Zawsze wolałaś jego, a poza tym po co brał tą pożyczkę i to tak dużą. – nie krył irytacji Marcel.

– Bo widzisz, Witek poznał jakiś ludzi i wspólnie mieli rozkręcić jakiś biznes, miał to być interes życia, tylko musiał wpłacić swój udział. No a dalej to wiesz…. ani wspólników, ani pieniędzy. – Marcel, synku przecież dobrze zarabiasz i na pewno masz coś odłożone. – matka szlochała już nie na żarty.

Mamo, przestań płakać! Skończ już ten cyrk, tym razem nie dam się już nabrać. Mam rodzinę na utrzymaniu, dzieci, którym trzeba zapewnić przyszłość. Witek jest dorosły niech sobie radzi – tym razem Marcel nie zamierzał ulec presji matki.

Matka usiadła na krześle i płakała, a Marcelowi przelatywały obrazy przed oczami – on i Witek jako dzieci – Witek zawsze dostawał lepsze zabawki, nowe ubrania, a ja jako młodszy musiałem dodzierać rzeczy po nim. Miłość matki też należała do Witka, a Marcel choć bardzo się starał, nigdy na tą miłość nie zasłużył. I następny obraz – oni dwaj jako młodzi mężczyźni – Marcel, najlepszy student na roku, żeby pójść na studia i utrzymać się na nich musiał pracować, matka nie dała mu ani grosza.
W tym czasie Witek wplątuje się w różne kłopoty, kradzieże, chuligańskie wybryki, tutaj matka nie żałuje pieniędzy i wybawia go z każdej opresji. I tak jest do dziś, liczy się tylko Wituś.
Marcel wie, dlaczego tak jest, wie, że był nieplanowanym i niechcianym dzieckiem, ojciec nie chciał więcej dzieci, więc gdy dowiedział się o ciąży odszedł od matki, a ta o wszystko obwiniła nienarodzone dziecko. Marcel całe życie płacił za coś, na co nie miał wpływu.
Przez chwilę Marcel jeszcze spoglądał w przeszłość, po chwili potrząsnął głową I zwrócił się do matki.
– Mamo, naprawdę, skończmy już z tym tematem, ja zdania nie zmienię. Porozmawiajmy lepiej o tobie, wiesz, że zbliżają się twoje urodziny i to okrągłe -powiedz co byś chciała dostać? Koszt nie jest ważny. Przy takie cyfrze prezent musi być adekwatny.
Kobieta podniosła wzrok na syna i cień uśmiechu przemknął po jej twarzy.
– No tak, to już 50 lat będzie, a co bym chciała dostać? Jeśli nie sprawi Ci to kłopotu, to chciałabym nowe palto, idzie zima, a stare jest już trochę zniszczone. Chłopak pożegnał się z matką i wyszedł.
Tydzień później wypadały urodziny matki, Marcel przyszedł z żoną i córkami. Dziewczynki miały bukiety kwiatów dla babci, a Marcel wniósł duże pudło, z którego po chwili wyjął wielofunkcyjny robót kuchenny, – to mamo, żebyś się nie męczyła przy gotowaniu, ale to jeszcze nie wszystko, mówiłem taka liczba wymaga specjalnej oprawy, pochylił się i wyjął z pudełka dość spory pakunek, który okazał się pięknym futrem. Matka nie kryła zachwytu i od razu je przymierzyła. Prezent bardzo jej się podobał.

***
Obowiązki zawodowe sprawiły, że Marcel kilka tygodni po urodzinach nie odwiedzał matki, a gdy to zrobił nie poznał jej mieszkania, było ogołocone ze wszystkich cenniejszych rzeczy.
– Mamo! Co się stało, ktoś cię okradł? – Marcel z szybkością karabinu maszynowego zadawał pytania.
Zauważył, że matka się speszyła i zaczęła nerwowo wykręcać palce.
– Nie, nie było żadnego włamania, ja po prostu sprzedałam niektóre rzeczy, żeby pomóc Witkowi.
– Niektóre rzeczy? – zimnym tonem zapytał Marcel,
-No tak. I zanim zapytasz, to tak, futro i robot też. Nie mogłam pozwolić, żeby stracił mieszkanie.

Marcel odwrócił się na pięcie i wyszedł, w tym momencie matka przestała dla niego istnieć

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzy × cztery =

Kupiłem mamie futro, a ona je sprzedała, żeby pokryć długi brata.