Lalka dla mamy

Cała nasza rodzina bardzo lubiła dawać mamie prezenty, zwłaszcza w urodziny – wtedy szczególnie powinno być wiele różnorodnych prezentów, niekoniecznie drogich. Rozciągaliśmy tę przyjemność na cały dzień. Co kilka godzin ktoś z rodziny podchodzi do mamy i obejmując ją, ponownie składa życzenia, a zaraz potem wręcza kolejny prezent…

Kupowaliśmy wszystkie te upominki z wyprzedzeniem i ukrywaliśmy je przed jej świętem w domowych skrytkach, czyli po prostu miejscach, do których rzadko kiedy kto zagląda. Kiedyś jednak trzeba było poprosić sąsiadkę o pomoc, aby ukryła nasz prezent: kupiliśmy dywan do pokoju mamy, a w domu nie było miejsca, aby ukryć tak dużą i nieporęczną rzecz. Dopiero w urodziny po cichu wnieśliśmy dywan do pokoju podczas gdy mama jeszcze spała, położyliśmy go na podłodze, a gdy się obudziła i usiadła na łóżku, stopami dotknęła mięciutkiego, nowego dywanu! Wszyscy wtedy bardzo się cieszyliśmy tym, iż mogliśmy zrobić jej taką niespodziankę.

Niektóre starsze osoby, kiedy coś im się daje, zaczynają robić skwaszone miny i mówią dzieciom: “dziękuję, ale po co wydawaliście na mnie pieniądze?”. Nasza mama jednak taka nie była, wiedziała, jak powinno się przyjmować prezenty, dlatego też jej urodziny zawsze były dla nas były. W końcu dawanie prezentów jest tak samo przyjemne, jak ich otrzymywanie.

Kiedy przeprowadziliśmy się do Czech, nie mieliśmy tutaj żadnych mebli i przez długi czas nie mogliśmy niczego kupić, dlatego mama spała na starej sofie, którą dała nam Helina, nasza sąsiadka. Dopiero po ośmiu latach życia w Pradze zdecydowałam się na bardzo drogi zakup – wybrałam nową sofę z piękną tapicerką w sklepie z ekskluzywnymi meblami i przy zakupie powiedziałam, aby przywieziono ją do domu 4 grudnia, czyli wtedy, kiedy mama ma urodziny.

Podczas gdy wnoszono nową sofę do domu, my odwracaliśmy uwagę mamy, aby tego nie widziała. Dopiero gdy wszystko było już gotowe Patrycja – moja córka – wprowadziła babcię do jej pokoju. Niespodzianka okazała się być fantastyczna – jej radość nie miała końca…

Mama bardzo lubiła piękne naczynia, najlepiej z porcelany. Mój syn Wiktor zawsze dawał babci w prezencie niezwykłe kubki – nawet nie wiedziałam, gdzie on znajdował takie cuda. Z jego prezentów najbardziej zapamiętany (zapamiętany przez szczęśliwą mamę) został zestaw do herbaty z motywem konwalii. A na jedne z jej urodzin kupiliśmy jej wspaniały serwis z bawiącymi się dziećmi.

Mama miała już siedemdziesiąt trzy lata, kiedy zdecydowaliśmy się przeprowadzić do Pragi. Mimo tego miała jeszcze siłę… Spacerowałyśmy razem i widziałam, jak cieszyła się naturą, jak podziwiała kwiaty i ptaki – w naszym ogrodzie kwitł krzew z czerwonymi dużymi kwiatami i przylatywały do niego często małe perłowe ptaki…

Mama zakochała się w Pradze, ale czasami mówiła, że tęskni za polskim lasem… Mama urodziła się na południu Polski i całe życie mieszkała w Wierchomli Mej, gdzie są wspaniałe lasy i góry.

Na jej kolejne urodziny kupiłam więc dla niej fototapetę. Tego dnia wyszłyśmy na spacer, a kiedy wróciłyśmy, mama nie poznała swojego pokoju – za jej łóżkiem rozpościerał się kolory, jesienny las i wydawało się, że można iść tą ścieżką daleko, daleko, szeleszcząc opadłymi liściami, wrócić do młodości…

Z biegiem lat mama zaczęła gorzej widzieć i nie mogła już czytać. Siedziała słaba i bardzo smutna… Wtedy włączałam jej piosenki z jej lat młodości i w jednej chwili rozpromieniała się tak, że było to aż niesamowite – jakby ktos nagle wypełnił ją światłem, siły do niej wracały, a uśmiech nie znikał z jej twarzy. 

Pewnego dnia, gdy zbliżały się jej kolejne urodziny, nie mając jeszcze pojęcia, co jej podaruję, poszłam poszukać inspiracji w różnych sklepach. W jednym z nich zobaczyłam zabawną pluszową zabawkę – gadającą kozę. Koza mogła nie tylko mówić, ale także śpiewać i to po polsku! Koza wywołała burzę emocji u solenizantki – mama pokazywała ją wnukom i prawnukom, które przyjechały do niej na urodziny, a koza potrząsała brodą, odwracała głowę w różnych kierunkach i śpiewała piosenki, a mama śpiewała razem z nią.

Moi rodzice nie mieli łatwo w życiu – musieli wychowywać nas sami bez pomocy naszych dziadków, w dodatku było im ciężko z pieniędzmi. Mama powiedziała mi kiedyś, że jako dziecko nigdy nie miała lalki… To zapadło mi tak bardzo w pamięć, że postanowiłam dać mamie lalkę! 

Tak, tak! Mama miała około osiemdziesięciu lat, a ja chciałam nadrobić to, czego nigdy nie miała jako dziecko. Może czyjejś matce taki prezent by się nie podobał, może inna mama mogłaby się nawet obrazić, że – jak mówią – uważa się ją za dziecinną, ale ja dobrze znałam własną matkę…

Zajrzałam do wszystkich sklepów z zabawkami w Pradze i było tam wiele lalek, ale były one zwyczajne, a ja potrzebowałam lalki jak z bajki! W końcu jednak mi się udało ją znaleźć i była idealna! Bardzo duża, w pięknej różowej sukience, z delikatną dziewczęcą buzią otoczoną białymi kręconymi włosami. Nie mogłam ukryć swojej radości, więc kiedy właścicielka sklepu zapytała, ile lat ma moja wnuczka, ze śmiechem odpowiedziałam, że nie mam jeszcze wnuczki, a ta lalka jest dla mojej mamy! Trzeba było zobaczyć jej zdziwienie…natychmiast dała mi zniżkę.

Jak zwykle jechałam do domu z przesiadkami, a lalka jechała ze mną – bez pudełka, w ładnym przezroczystym opakowaniu. Przez całą drogę wszyscy pasażerowie uśmiechali się do nas. Kiedy mama zobaczyła lalkę, wydała z siebie odgłos zdziwienia, a potem się rozpłakała Lalka „mieszkała” u mamy w pokoju. Mama żartowała: „nie mam diamentów, nie mam fabryk i firm. Zostawię Wam jednak w spadku lalkę!”.  

Dziedzictwo mamy… Lalka .. i zabawny spektakl z gadającą kozą, w którym mama grała główną rolę – prawnuki to sfilmowały… Mama żyła wieku dziewięćdziesięciu siedmiu lat. Do ostatnich dni pamiętała wszystko i dobrze rozumiała. Co najważniejsze, najbardziej bezcennym dziedzictwem, jakie mama pozostawiła swoim krewnym, jest umiejętność cieszenia się nawet z najmniejszych rzeczy.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

3 × jeden =

Lalka dla mamy