Listy od córeczki. Historia, która porusza do głębi i prowadzi do głębszych reflekcji

Edward wraz z żoną przez całe życie mieszkali na wsi. Zbudowali dom, założyli gospodarstwo rolne, wychowali córkę. Potem dziewczyna wyszła za mąż i na świecie pojawiła się ich wnuczka. Jak to często bywa, przez brak pracy na wsi i brak perspektyw z roku na rok rozmowy o przeprowadzce do miasta były coraz częstsze. Edward miał nadzieję, że będą to tylko rozmowy i młodzi nigdzie się nie wyprowadzą. Dzieci za to coraz częściej mówiły o tym, żeby rodzice się z nimi przeprowadzili do miasta, ale Edward uważał, że starego drzewa się nie przesadza i nie chciał przenosić się do innego miasta.

Dzień, w którym córka z mężem i dzieckiem mieli się na dobre wyprowadzić jednak nadszedł. Edward z żoną przede wszystkim martwili się o wnuczkę i o to, jak sobie poradzi w nowym miejscu. Mieszkała z dziadkami od urodzenia i bardzo trudno było im się z nią rozstać, dlatego nawet po wyprowadzce pozostali z nią w stałym kontakcie. Najczęściej do nich dzwoniła właśnie Agnieszka, wnuczka, a córka i zięć nieco rzadziej. Agnieszka opowiadała, jak minął jej dzień, jakich ma nowych przyjaciół, o pogodzie, że rodzice dostali fajne prace. Edward z żoną byli dumni ze swoich dzieci, że sobie tak świetnie radzą w nowym miejscu. Potem niestety doszło do tragedii. Edward robił jakieś porządki w salonie, ale niestety w ich trakcie zasłabł i upadł. Jego żona słysząc ten rumor, od razu przybiegła do pokoju by zobaczyć, co się stało. Leżał z zamkniętymi oczami na podłodze i było mu bardzo ciepło. Jego żona Helena szybko zadzwoniła po pomoc i został zabrany do szpitala. Okazało się, że miał wylew. Po powrocie do domu Helena natychmiast zadzwoniła do córki, mając nadzieję, że wszyscy porzucą swoje dotychczasowe sprawy i wrócą do domu. Zięć odebrał telefon i poinformował, że żona wyjechała do Nowego Jorku na delegację i nie bardzo ma możliwość kontaktowania się, jednak powiedział, że przy najbliższej możliwej okazji poinformuje żonę o całej informacji. Edward leżał w szpitalu przez około miesiąc. W końcu został z niego wypisany, ale wcale nie poczuł się lepiej. Chodził słaby, całkowicie bez życia. Edward ciągle czekał na jakiś telefon, albo chociaż list od córki. Pisała prawie co tydzień. Napisała, że tutaj, gdzie jest, nie ma za bardzo możliwości, by dzwonić, ale na szczęście jest poczta i możliwość pisania listów. Opowiadała o pięknie Nowego Jorku, pogodzie, życiu w tak wielkim mieście. Napisała, że niestety sama jeszcze nie wie, kiedy wróci, bo póki co rozkręca filię firmy, w której pracuje. Edward trzymał te listy na nocnym stoliku i czytał je niezliczoną ilość razy. Z każdym dniem jego stan się pogarszał.

Wezwany do niego lekarz nie znalazł przyczyny takiego stanu mężczyzny, a on sam odmawiał dalszej hospitalizacji. W takiej sytuacji Edward za kilka miesięcy umrze. Leżał na łóżku ze stosem listów przyciśniętych do serca. 

Na pogrzeb przyjechała wnuczka z ojcem. Dopiero wtedy matce powiedziano, że jej syn zmarł i to tego samego dnia, kiedy Edward dostał wylewu. Nie chcieli przekazać tej wiadomości, aby przez to stan Edwarda się jeszcze bardziej nie pogorszył. Dlatego Agnieszka wraz z ojcem wymyślili ten pomysł z listami. Kilka dni później w nocnej szafce mężczyzny znaleźli list w kopercie. Widniał na nim napis „Dla Agnieszki”. “Dziękuję Ci Agnieszko za „listy od córki”. Zawsze jej mówiłam, ucz się pięknie mówić od córki. Nie zostawiaj babci samej. Ona i Twój tata Cię kochają”.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

19 + 15 =

Listy od córeczki. Historia, która porusza do głębi i prowadzi do głębszych reflekcji