Ma dość stania tylko w garach

Kilka dni temu spotkałam się z dawną znajomą, która opowiedziała mi o swoim strasznie trudnym życiu:

Mój mąż nie chce jeść jedzenia, które zostało ugotowane wczoraj – je tylko świeże.

Mam dość ciągłego gotowania jedzenia, brak mi już pomysłów co gotować, ciągle tylko szukam przepisów, robię listę zakupów i tak w kółko. Ja muszę gotować dosłownie pół dnia, więc cieszę się, kiedy idę do pracy, bo nie muszę wtedy gotować obiadu, tylko robię samą kolacje i jakiś deser. Mąż zawsze chce, żebym podawała świeże jedzenie, a gdyby wiedział, że to wczorajsze, to byśmy się o to pokłócili. Jeśli jedzenie było przygotowane dwa czy trzy dni temu lub więcej, mój mąż wyrzucał je do kosza, bo już się niby zepsuło mimo że cały czas było w lodówce.

Nawet gdybym ugotowała rano posiłek, poszła do pracy, wyjęła go z lodówki i podgrzała w mikrofalówce, to i tak mąż by go nie zjadł, bo niby takie odgrzewane mu nie smakuje. W efekcie teraz codziennie po pracy muszę stać przy kuchence i gotować coś świeżego dla małżonka, bo on tylko to zje. Mam dość takiego życia i spędzania większości dnia w kuchni, ale mój mąż nigdy nie zje takiego jedzenia i nawet mówię mu, że lepiej, żeby po pracy poszedł do restauracji i tam zjadł obiad, ale on mi mówi, że nie ma tyle pieniędzy, żeby tam zjeść. Jak mam dzień wolny to mogę się poświęcić, ale jak idę do pracy to też jestem zmęczona i chciałabym odpocząć.

Chciałam nawet rzucić pracę i powiedziałam mężowi, że mogę mu codziennie gotować co tylko zechce, ale że będzie mi dawał pieniądze jak w restauracji za codziennie inny obiad i też nie był z tego zadowolony. Chyba nigdy się nie zgodzimy, bo ja nie mam czasu na odpoczynek. Ciągle tylko praca i gotowanie, ale mój mąż ma to gdzieś.
W weekendy budzi się, gdy już wszystko ugotuję i w kuchni czeka na niego świeże śniadanie, mogę odpocząć przez kilka godzin, a potem wracam do kuchni, by zrobić dla niego obiad. Większość kobiet w pracy mi współczuje, bo ich mężowie tak się nie zachowują.

Piotr zabronił mi odchodzić z pracy, bo uważa, że nie jesteśmy w stanie przeżyć z samej jego pensji. Musimy też pomóc naszej córce, która spłaca kredyt hipoteczny, ale jej pensja też nie jest taka dobra, więc nie może się obejść bez naszej pomocy.

Wydaje mi się, że mój małżonek jest teraz przyzwyczajony do jedzenia tylko nowych potraw, ponieważ kiedy wzięliśmy ślub, starałam się codziennie rano ugotować dla niego coś nowego i w rezultacie on teraz myśli, że nie mogę go karmić w inny sposób. To wszystko moja wina, nie powinnam była wtedy rozpieszczać małżonka, a teraz miałabym czas na wszystko, nie tylko na gotowanie.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

piętnaście − osiem =

Ma dość stania tylko w garach